Nie
mam termometru w mieszkaniu, ale jest zimniej niż kiedy na zewnątrz
było -20. Panie Prezesie mojej spółdzielni, nie dało by się tak załączyć
pieców? Ja wiem, że jakieś tam przepisy i w ogóle, ale my tu marzniemy.
Skoro doszliśmy do etapu, w którym mój osobisty małżonek stwierdza, że
jest zimno, to musi być zimno, bo jemu jest zawsze za ciepło.
U
Gutka dzisiaj usłyszałam 5 złowieszczych kichnięć. Wtryniłam od razu w
niego wapno i zasiliłam w witaminę Ce wciskając w łapkę pół czerwonej
papryki i całą kiwi –teraz czekam.
W
związku z powyższym noszę się na tak zwaną cebulkę, obecnie mając na
sobie 3 warstwy. I wyglądam bardzo seksi. Szczególnie te miętowe
paznokcie na zsiniałych dłoniach
M: myska, masz ręce jak trupek
Ha - Ha
Tak, więc te trzy warstwy są niezbędne ostatnio. Albo i więcej.
Wczoraj
na przykład, wybierając się z dzieckiem na spacer, nie powiem Wam ile
miałam ciuchów na sobie, bo wstyd i co prawda zrobiło mi się przez
moment gorąco, gdy wyszłam przed blok i zobaczyłam porozbierane
dzieciaki, ale kiedy za moment mocniej zawiało, żałowałam, że nie mam na
sobie czwartej bluzki pod kurtką. Ups… a jednak się wydało.
No trudno, zmarzluch jestem, niech wam będzie.
Z resztą wszyscy wiedzą, że 12 stopni i 12 stopni to nie to samo – wszystko zależy od okoliczności
No
ale nic to. Na spacerze było ukochane auto mojego dziecka – fiat panda,
koloru zielonego, które zauważył z odległości jakiś 100 metrów i pognał
krzycząc po drodze:
G: ochhhh, fiat panda,zielony. Uwielbiam!!!
Zachwytów
nie było końca. Ale ile można tak stać na parkingu? Kwadrans łażenia w
kółko wystarczy, naprawdę. Kazałam się pożegnać i usłyszałam
G: papa fiatu pando, papa. Do jutla. Kocham Cie. Papa – prawie się rozpłakał, że to już.
Mój syn wczoraj w ramach rozrywki popołudniowej wylał kubek wody na stół i:
G: Ooo wylałeś Guciu,musiś pośpsiątać telaz. Nieładnie. Baldzo nieładnie.
Boszzz, jaki on już duży i mądry. Sam narozrabia, sam się opieprzy, żeby tak jeszcze posprzątał jak należy to byłoby super.
No
dobra, nakrzyczałam dzisiaj na niego. Potem przeprosiłam. A teraz
siedzę i się wstydzę za siebie. Sama chciałam, żeby ze mną placka robił,
nie przewidziałam tylko, że zabawa z mąką tak będzie wyglądać. No ale w
sumie, czego ja oczekuję od dwuipółlatka. Głupia małpa jestem.
Dobra, trza by się jakoś pozytywniej nastroić, bo idziemy do znajomych potem.
Ale najpierw obiad.
Lecę. Pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz