22 maj 2011

Z ONETU: DWUDNIÓWKA

Więc tak.
Zdaje się, że ta trzydniówka to była tak naprawdę dwudniówką. Czekam zatem na wysypkę,  żeby się ostatecznie upewnić, ale jak się nie pojawi to płakać nie będę. Poza tym wraz z gorączką dziecko wypociło gdzieś apetyt więc babcie mogą się ostatecznie pożegnać z wizją kluseczkowatego wnuka. Nad tym też płakać nie będę, bo jako szczypiorek nawet nie mam prawa.

A także Wam powiem, że czasem mam takie momenty, że tak bardzo chcę już na tę moją wieś, ale to tak bardzo, że biorę męża, dziecko i jedziemy się wzniecać. A czasami to się trochę boję, że całkiem tam zdziczeję. Będziemy widzieć. [pomożecie jakby co?]
Dzisiaj na ten przykład się wzniecaliśmy. Dwa razy. Bo jak wyszłam rano na balkon w tym moim bloku, poczułam ciepłe acz wilgotne po deszczowej nocy powietrze to pomyślałam jak to fajnie by było zjeść śniadanie na tarasie i popijać kawkę patrząc na las. I miałabym gdzieś, że latamy w piżamach i żem z deczka po nocy rozczochrana i nie mam tuszu na rzęsach. Więc pognaliśmy. Boże, jak pachniało wsią.
A jak wieczorem świerszcze grały… gdybyście słyszeli... a to tylko 5 km różnicy.

Poza tym pomalutku zaczyna mi się wszystko klarować. Cały wystrój. Ale tak pomalutku, bo jakoś okoliczne sklepy niekoniecznie kierują się moimi upodobaniami.
Przerąbane, mówię Wam.
A już kiedy słyszę: proszę pani, ale teraz wszyscy tak robią.
To płachta na byka. Znaczy na mysę. Nie mówcie tak do mnie, bo na pewno tak nie zrobię. Nie lubię mieć tego co wszyscy i robić tego co wszyscy. Przekorna żmija.
Przerąbane, mówię Wam.

X faktor właśnie się skończył. Pan Kuźniar dzisiaj spauzował z żartami, których nie ogarniałam jakoś. Przepis na życie się zaczął – jak ja lubię.  

Mam rozpiernicz w domu. Ale to taki rozpiernicz, że ja pierdziu. Do czwartku musi być czysto, znowu goście.  depresja 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...