13 kwi 2011

Z ONETU: SHE'S A LADY


No miałam ja sobie iść pobiegać za tym lakierem w kolorze miętowym wczoraj, prawda, ale deszczyk wielki mnie zniechęcił do tego. Pojechałam do lidla jednak na chwilkę, kupiłam sama nie wiem co, wydałam stówkę i tak o.
Ale sobie założyłam wczoraj, że ja jednak dzisiaj tą lejdi zacznę być i paznokcie sobie zrobię, tylko że dzień mnie nieszczególnie nastraja do bycia lejdi, bo od samego rana się wszystko pierdziusia. A najbardziej mnie rozstroił brak srajtaśmy kiedy byłam w potrzebie. Nie, żeby papieru zabrakło, tylko komuś, kto wczoraj zużył cały (bo miał sraczkę po golonce zjedzonej na mieście, dobrze mu tak, bo ja z obiadem w domu czekałam) nie chciało się nowej założyć. A sięgnąć z klopa po nową rolkę jest niemożliwością.
Ale prawda, ja się tak łatwo nie poddaję. I nadal chciałam być lejdi.
Umyłam więc głowę. Zapodałam sobie rzepowe wałki na włosy, żeby gniazdo, które mi Gutek wysuszył zamaskować jako tako. I czekałam, aż stanę się tą lejdi. No i M wtedy wrócił dość niespodziewanie i kazał mi się zbierać. Więc w pośpiechu założyłam co było pod ręką, a że był wełniany beret i balerinki to pomyślałam, że w takim stroju to ja lejdi nigdy nie zostanę. No ale przypomniałam sobie, że może ten lakier do paznokci zdziała cuda. Już się nawet nie upierałam przy miętowym, ale żeby był inny niż czerwony/ beżowy / różowy. Wróciłam więc z szarym i liliowym. Miętowy (a może to bardziej mam na myśli pistacjowy) był tylko z brokatem więc pass.
I majtki dziecku kupiłam, bo stringi mu się już robią w tych starych.
Wczoraj mnie zszokował.
Wybieram ja się, prawda, do tego lidla,wkładam spódnicę, baletki, płaszcz, a on:
- mamunia, ładnie wyglądaś… mmm… kocham Cię.
To co? Czekoladkę w nagrodę dziecku kupiłam.
A teraz dzwoni plastikowym telefonem i:
- halo, dzień dobly, tak, tak, dobzie, to nalazie, pa.
Ja: Z kim rozmawiasz?
G: Sinką pepą
Nie wiecie, czy gdzieś sprzedają majtki ze świnką peppą? To by było dopiero szczęście.
I tak o.

To co, może od jutra zacznę z tą lejdi jeszcze raz? Dzisiaj już mi się nie chce.


PS
Widzieliście lalki z podobizną tej co się z księciem Williamem ma chajtnąć? Matko, ale szkarady. Ja rozumiem, że Brytyjczycy się podniecają, bo im się ładna dziewczyna trafiła, ale żeby takie paskudztwa produkować, to normalnie nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...