No
miałam ja sobie iść pobiegać za tym lakierem w kolorze miętowym
wczoraj, prawda, ale deszczyk wielki mnie zniechęcił do tego. Pojechałam
do lidla jednak na chwilkę, kupiłam sama nie wiem co, wydałam stówkę i
tak o.
Ale
sobie założyłam wczoraj, że ja jednak dzisiaj tą lejdi zacznę być i
paznokcie sobie zrobię, tylko że dzień mnie nieszczególnie nastraja do
bycia lejdi, bo od samego rana się wszystko pierdziusia. A najbardziej
mnie rozstroił brak srajtaśmy kiedy byłam w potrzebie. Nie, żeby papieru
zabrakło, tylko komuś, kto wczoraj zużył cały (bo miał sraczkę po golonce zjedzonej na mieście, dobrze mu tak, bo ja z obiadem w domu czekałam) nie chciało się nowej założyć. A sięgnąć z klopa po nową rolkę jest niemożliwością.
Ale prawda, ja się tak łatwo nie poddaję. I nadal chciałam być lejdi.
Umyłam
więc głowę. Zapodałam sobie rzepowe wałki na włosy, żeby gniazdo, które
mi Gutek wysuszył zamaskować jako tako. I czekałam, aż stanę się tą
lejdi. No i M wtedy wrócił dość niespodziewanie i kazał mi się zbierać.
Więc w pośpiechu założyłam co było pod ręką, a że był wełniany beret i
balerinki to pomyślałam, że w takim stroju to ja lejdi nigdy nie
zostanę. No ale przypomniałam sobie, że może ten lakier do paznokci
zdziała cuda. Już się nawet nie upierałam przy miętowym, ale żeby był
inny niż czerwony/ beżowy / różowy. Wróciłam więc z szarym i liliowym.
Miętowy (a może to bardziej mam na myśli pistacjowy) był tylko z brokatem więc pass.
I majtki dziecku kupiłam, bo stringi mu się już robią w tych starych.
Wczoraj mnie zszokował.
Wybieram ja się, prawda, do tego lidla,wkładam spódnicę, baletki, płaszcz, a on:
- mamunia, ładnie wyglądaś… mmm… kocham Cię.
To co? Czekoladkę w nagrodę dziecku kupiłam.
A teraz dzwoni plastikowym telefonem i:
- halo, dzień dobly, tak, tak, dobzie, to nalazie, pa.
Ja: Z kim rozmawiasz?
G: Sinką pepą
Nie wiecie, czy gdzieś sprzedają majtki ze świnką peppą? To by było dopiero szczęście.
I tak o.
To co, może od jutra zacznę z tą lejdi jeszcze raz? Dzisiaj już mi się nie chce.
PS
Widzieliście
lalki z podobizną tej co się z księciem Williamem ma chajtnąć? Matko,
ale szkarady. Ja rozumiem, że Brytyjczycy się podniecają, bo im się
ładna dziewczyna trafiła, ale żeby takie paskudztwa produkować, to
normalnie nie wiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz