A nie pisała, bo czasu nie miała.
Mówiłam
już wam kiedyś, że nie lubię pisać długich notek? No tak już mam,
przepraszam. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że taka się urodziłam ;)
Katorgą dla mnie było sklecenie wypracowania maturalnego na 8 stron
papieru kancelaryjnego (za to całkuję bardzo chętnie;). Ale, że mój blog
to nie lekcja języka polskiego, to robię wyjątek. Doceńcie to proszę i
nie narzekajcie na formę, gramatykę czy inną interpunkcję (z ortografią mam wrażenie, że sobie jako tako radzę, choć i to nie zawsze;)
Także kochane kurczaki dzisiaj zbiorcza notka.
I długa zapewne.
Od czego by tu…?
A!
Szczerze,
jak na spowiedzi mówię, że moja klasa w szkole średniej była denna. Z
dwiema dziewczynami mam rozmemłany kontakt, na ponad 40 osób (z wyżu
jestem!!!). W ogóle mojego LO z różnych względów staram się nie pamiętać
i nie wspominać, także temat ucinam. No a studia jak to studia - pewnie
nie będę oryginalna jak napiszę, że to najlepszy okres w życiu ;)
Niestety kontakt z przyjaciółmi z racji odległości jest głównie
elektroniczny. Szkoda.
Ale
chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej i w tej szkole podstawowej
miałam świetną klasę. Byliśmy wszyscy bardzo zgrani. A dowodem tego
niech będą spotkania, które odbywają się mniej więcej co pół roku,
najczęściej w kilka osób. Ustala się termin i kto może ten przychodzi.
Tak
się właśnie stało kilka dni temu. No mówię Wam, jakieś spotkanie mnie
ominęło i dwóch kolegów nie widziałam 15 lat!!! Rany julek, ale urośli i
jak zmężnieli ;)
Wiecie jak się mysa ubawiła?
Alkoholu
żem co prawda nie tknęła, bo dziecko było nie teges (w sensie, że
choroba nad nim krążyła siakaś) i nie wiedziałam jaka noc mnie czeka.
Więc pojechałam autem takim brudnym… ale to takim brudnym, że mnie
zemdliło jak weszłam na parking. Se pomyślałam świetnie, odstawiła się jak nie wiem co i wysiądzie dama z zafajdanego auta.
Sobie przypomniałam w ramach usprawiedliwienia, że popołudniem - ino
dzień wcześniej jakiś kolo drogę czyścił w upale i do tego na sucho. I
on, znaczy się ten kolo wzbijał kłęby piachu, żwiru i pyłu na wysokość
ok. 10m. I to wszystko sobie opadało na auta. A że moje było świeżo z
myjni to i lepiej się doń kleiło. No. To pojechałam furą mą
szaroburosraczkowatą (dosłownie furą, tylko siana mi brakło) i stanęłam
nią -tą furą, prawda - pomiędzy świeżutką, prosto spod igły czarną
CZYSTĄ hondą jakąś tam i srebrnym, równie czystym, a może nawet bardziej
audi też jakimś tam. Ale miałam obstawę, mówię Wam. Za to przynajmniej
nie musiałam potem przez okno spozierać jak co poniektórzy, czy nikt mi
się nie włamuje do auta bo i kto by takie chciał ;) Nawet radio sobie
grało przez tych kilka godzin i świeciło niebieskimi diodami tak, że
mało nie padłam jak podchodziłam do niego po imprezie, bo niebieska łuna
z wnętrza mej fury dawała po gałach w nocnych ciemnościach aż miło. I
tak pies z kulawą nogą się nie zainteresował ;)
Ale, ale!
Wracając
do spotkania, to klawo było jak cholera. Mówię Wam. Zdarzało mi się -
to mówię szczerze - lądować po kilku głębszych ze śmiechu pod stołem,
ale na trzeźwo, to raczej powściągliwa ciutkę jestem. No wyobraźcie
sobie, że spotykacie się z niektórymi kolegami po 15latach, no i na
tradycyjne „co słychać?” przez
ułamek sekundy zastanawiacie się jak streścić te kilkanaście lat w kilku
zdaniach i to najlepiej prostych. Przez cały okres bezkontaktowy
rozmawialiście ze sobą całe nic, na ulicy byście nie poznali i o czym tu
później gadać, nie? ;)
Okazuje się, że tematów jest więcej niż by się człowiek, a przynajmniej mysa spodziewała.
Tak
w skrócie Wam tylko powiem, że jedna taka koleżanka na rurze tańczy i
można se ją wynająć jako damę do towarzystwa – kolega zdradził ten fakt.
Szkoda tylko że jak zapytałam skąd wie, to się migał z odpowiedzią ;)
Potem
(przy tym leżałam), niektórzy chłopcy bawią się w policjantów i
złodziei. I pomyśleć, że takie dobre chłopaki byli – te złodzieje ;) Ale
co? Jeden mówi (policjant) że ma robić nalot na jakiegoś typka, dostaje
zdjęcie tego typka i się okazuje, że siedział z nim na fizyce – no
bomba, nie?
No
i w końcu wiem, kto przebił wszystkie opony w maluchu mojej
wychowawczyni po rozdaniu świadectw w ósmej klasie (bo ja żem jeszcze
starym trybem szła;)
Ale wiecie co jest najważniejsze?
23 lata mi dają jak ta lala :) Spoko bo właśnie na tyle się czuję. I zmarszczek ponoć nie mam, ale w lokalu ciemnawo było więc mogli nie zauważyć. Dobra moja :)
Dziewczyny!!!
(te wolne) Sprawa wygląda tak. Mam chłopaków do obstawienia. Co do
wyglądu się nie wypowiadam, bo nie mój typ, a zresztą pamiętam ich na
zdjęciach klasowych z wystawionym językiem, przewróconymi oczami i
innymi głupkowatymi minami więc mogę być nieobiektywna. Ale chłopaki są
fajne. I same. No i nie powiem Wam, że mają własne działalności, jeżdżą
furami, pachną jak milion dolarów i noszą dżinsy za 30zł, bo mają dość
lasek, które na kasę lecą (notabene, straszne to). Więc tego nie mówię
bo mi ich żal. Szczerze. Ale powiem Wam za to, że to fajne i dobre
chłopaki. A jakie pomocne.
Ale o tej pomocy w następnym odcinku bo mam kupę roboty.
To pa
eee z tą długością nie jest tak źle ;)
Pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz