Nie piszę, bo jestem obrażona.
Tak.
- Na pogodę.
Wywaliłam suszarkę z praniem na balkon i słońce zaszło, chmury nadejszły i chyba lunie.
Zaglądnęłam więc tu i w czwartek u mnie śnieg. Znowu.
- Na męża.
Nabija się ze mnie. Bo w nausznikach biegam. Uszy wrażliwe mam, a na czapkę za ciepło, tak? Ile ty masz lat, dziewczyno?
Trzydzieści, bo co? Czy jest jakiś paragraf, że trzydziestoletnie mamuśki nie mogą w nausznikach popylać?
Trzydzieści, bo co? Czy jest jakiś paragraf, że trzydziestoletnie mamuśki nie mogą w nausznikach popylać?
- Na przedszkole.
Bo złożyłam podanie i płaczę. I będę płakać czy go przyjmą czy nie.
- Na służbę zdrowia.
Bo mam dość i chcę już spokój
- Na seks.
Bo
cierpię na deficyt, wiecie? Ale idę do doktora soon i może łaskawie
pozwoli. Przez całe pożycie tylko raz powiedziałam, że mnie głowa boli.
RAZ. I naprawdę mnie bolała. Ale oboje ryknęliśmy śmiechem. Także co?
cierpię!
- Na auto.
Bo chodzimy z Gutkiem na spacery na parking.
G: audi, maluch, tiko, wowawen, ponolez, dełuuu, seat, mazda
Ja: popatrz, a to co?
G: a tu mamusi autko
Ja: jakie to auto?
G: bludne
- Na cukier.
Bo
drogi, a ja nie mam zamiaru przestać słodzić. Gorzka kawa, herbata i
czekolada jest wstrętna. Oczyma wyobraźni widzę jak M wybucha śmiechem i
dodaje: nie znasz się. Trudno. Niech buli na cukier skoro się nie znam. Za karę.
- Na siebie.
Bo plotę trzy po trzy i marudzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz