15 mar 2011

Z ONETU: OBRAŻONA MYSA

Nie piszę, bo jestem obrażona.
Tak.
  • Na pogodę.
Wywaliłam suszarkę z praniem na balkon i słońce zaszło, chmury nadejszły i chyba lunie.
Zaglądnęłam więc tu i w czwartek u mnie śnieg. Znowu.
  • Na męża.
Nabija się ze mnie. Bo w nausznikach biegam. Uszy wrażliwe mam, a na czapkę za ciepło, tak? Ile ty masz lat, dziewczyno? 
Trzydzieści, bo co? Czy jest jakiś paragraf, że trzydziestoletnie mamuśki nie mogą w nausznikach popylać?
  • Na przedszkole.
Bo złożyłam podanie i płaczę. I będę płakać czy go przyjmą czy nie.
  • Na służbę zdrowia.
Bo mam dość i chcę już spokój
  • Na seks.
Bo cierpię na deficyt, wiecie? Ale idę do doktora soon i może łaskawie pozwoli. Przez całe pożycie tylko raz powiedziałam, że mnie głowa boli. RAZ.  I naprawdę mnie bolała. Ale oboje ryknęliśmy śmiechem. Także co? cierpię!
  • Na auto.
Bo chodzimy z Gutkiem na spacery na parking.
G: audi, maluch, tiko, wowawen, ponolez, dełuuu, seat, mazda
Ja: popatrz, a to co?
G: a tu mamusi autko
Ja: jakie to auto?
G: bludne
  • Na cukier.
Bo drogi, a ja nie mam zamiaru przestać słodzić. Gorzka kawa, herbata i czekolada jest wstrętna. Oczyma wyobraźni widzę jak M wybucha śmiechem i dodaje: nie znasz się. Trudno. Niech buli na cukier skoro się nie znam. Za karę.
  • Na siebie.
Bo plotę trzy po trzy i marudzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...