Ta
nalewka co mi ją mąż kupił, to wcale nie nalewka, tylko zwykły syrop.
Ale co za odlot, mówię Wam. Nawet nie wiedziałam, że takie zioła
istnieją. Eleuterokok Kolczasty albo Tarczyca Bajkalska, reszta też w
ten deseń. A co za smak. Jakbyście pili sok malinowy z wodą z ogórków
kiszonych łącznie. Dziwne takie. No byleby działało (nawet jako
placebo-wsio ryba).
Jak
już jesteśmy w temacie spożywczym, to zaprzestałam picia kawy. No. Za
bardzo mnie pobudzała. Z resztą ciśnienie (atmosferyczne) ostatnio
szaleje. Głowę mam jak balon, a po kawie ten balon chce trzasnąć. Więc
senkju. Adios.
I na cukrze zaoszczędzimy.
Dziewczyny,
powiedzcie mi czy wy też tak macie, że jak idziecie do ginekologa, to
się wcześniej nażrecie jakiś pieczarek, albo fasoli, albo kalafiorka
wrąbiecie? I potem na poczekalni siedzicie i uświadamiacie sobie, swój
kretynizm i że znowu to zrobiłyście. I chcecie się wycofać. Ale nie -
„dam radę” myślicie. A jak przychodzi co do czego to pulory musicie
zaciskać?
Nie, że ja tak mam.
Się tylko pytam.
Żarcik na dziś:
źródło na zdjęciu ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz