30 mar 2011

Z ONETU: I'M TELLING YOU

Lincz możecie sobie odpuścić. Nie skusiło mnie. Noc wcześniej śniło mi się, że Pani Kasia opitoliła mnie na króciutko nim zdążyłam się słowem odezwać… i strasznie potem płakałam. Tym oto sposobem mam pasemeczka i leciutko podcięte końcóweczki. I jest cacy. W końcu wyglądam jak ludź, a nie dresiara z odrostami na 5cm (napisała ta, co w dres jest odziana;).

Po zmianie czasu z niczym się wyrobić nie mogę, też tak macie? Niby dzień jest dłuższy, a i tak ktoś mi godzinę zachachmęcił. A może nawet dwie… hmmm

Drzwi wybraliśmy do domu. W końcu. PÓŁ ROKU to trwało. Ja nie wiem, strasznie jestem trudna w aranżacji, mówię Wam. Wszystko ma być takie jakie widzi moja wyobraźnia. Szkoda tylko, że wyposażenie sklepów nadaje na nieco innych falach.
Uczę się więc nowego słowa: Kom-pro-mi-sy. Ale strasznie mi to kiepsko idzie.

Bardzo jestem ciekawa, kto umieści tysięczny komentarz ;) I nie mam zamiaru to być ja, mówię od razu. Lepiej weźcie i piszcie, bo ja milknę teraz i się odezwę dopiero jak będzie 1000!

no

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...