Kochane kurczaki wiedzą jaki mam stosunek do walentynek?
Beznamiętny - to mało powiedziane.
Niemniej jednak kochajcie się, ok?
Co u Was?
Ja mam doła. Ale to widzę norma, inni też mają. Coś w powietrzu chyba.
Wczoraj oglądnęłam na TVP Kultura „Skazanego na bluesa”
Senkju.
Nie chcecie wiedzieć co mi się śniło.
Teraz tak,
„Shrek
Forever” jest kiepski. Naprawdę. Tak zwane „momęty” bardzo rzadkie. Na
palcach można policzyć. I to chyba jednej ręki. Normalnie rozczarowana
jestem.
Za
to „Vicky Cristina Barcelona” jak na komedię to mało śmieszna, ale
przyjemna. M chyba w oko wpadła Scarlett… no apetyczna jest, przyznaję.
(choć w „Między słowami” twierdził, że jest pfe. Oczywiście teraz nie
pamięta). Umówmy się, że osobiście wolę brunetki, także Penelope dla
mnie rządzi.
Jutro idę do szpitala.
Nie no. Bez paniki. Wracam też jutro.
No chyba, że się nie obudzę z narkozy.
Ale obudzę się, co nie?
Powiedzcie, że tak!
Bo z lekka wydygana jestem.
Aaaaa, zapomniałabym.
Onet się wypiął na mnie. Licznik mi się nie uaktualnia - to raz. Z komentowaniem mam problemy - to dwa. I w ogóle - to trzy.
Wkurza mnie to.
Dzwonię rano do M
Ja: cześć Walenty
M: cześć Walenta.
Grunt, że nie powiedział „cześć Walnięta”, rajt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz