Tutaj nie o cyckach, za to o tym, że kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa…. (ale nie zniechęcajcie się, czytajcie;)
Oglądamy
z M zdjęcia z początków budowy domu. Na nich przewija się: niwelacja
terenu, tyczenie działki, wylewanie stopy, fundamentów, zalążki ścian. A także ja, M, Gutek i teść mój. Rozmowa następująca się potoczyła:
M: w życiu bym się nie chciał cofnąć. Pamiętasz ile było z tym roboty?
Ja: yhm… wróć, wróć do tamtego zdjęcia?
M: co? patrzysz na fundamenty?
Ja: eeee, popatrz jaki miałam fajny kolor włosów?
M: yhm… ty, patrz jakie nam fajne zbrojenie zrobili
Ja: yhm… ale już nie chcę takich krótkich (o włosach)
M: o widziałaś, tu zaczynali murować sypialnię
Ja: o jaki malusi… mój pucio pucio….(o Gutku)
I pogadali
*
O PTAŚKU (niektórzy o TYM ptaśku mówią cycek)
Powiem Wam coś w sekrecie.
M
ma takie jedne bokserki, które na wiadomym miejscu mają narysowane
guziczki, a spomiędzy nich wystaje żółty ptaszek (coś na kształt
kurczaka) i pyta what’s up??? Gdy pierwszy raz założył te gatki na
siebie to Gutek najpierw się przyglądał z daleka, potem podleciał do
niego i:
G: oooo ptasiek! fajny! - wykrzyczało dziecko
M: ha! się wie synu!
*
Żeby nie było
Wkładam piżamę. Dziecko plącze się gdzieś obok i widzi jak zdejmuję bluzkę
G: oooo mamusi ciciuśki! Ładne! – dodaje z uznaniem
Ha!
*
O całkiem innych cyckach
Ja: Chodź Guciu, musimy zacząć się pakować, bo jedziemy dzisiaj do babci
G: ooo do babci!
Ja: nooo i musimy teraz włożyć do torby ciuszki
G: tak, włozić ciciuśki
Ja: nie cycuszki tylko ciuszki ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz