Kurna, ale zimno
Od jutra mamy marzec.
A marcu jak w garncu (z lodem).
Niech już te mrozy odpuszczą, bo chcę podłogi robić.
*
Oscary rozdane.
Boszzz, jakie one wszystkie piękne.
No może poza Heleną Bonhan Carter. U niej jak zwykle tragedia.
Za to Cate Blanchett zjawiskowa – jak zawsze. Tak zwane trendy ma w dupie, a i tak świetnie wygląda.
Zazdroszczę
tym gwiazdom. Włosy, makijaż, sukienka - wszystko na wysoki połysk. Też
bym tak chciała, Ale może nie dzisiaj. Dzisiaj mam dzień dziecka, bo M
pojechał w delegację. Spoko, jego kochanka jest stara, gruba, ma takiego
dużego pypcia na twarzy i jest facetem – więc nie jestem zazdrosna.
No może tylko o hotel. Bo nigdy w takim nie byłam.
Musiałam
nawet walizkę od siostry pożyczyć, małą zgrabną i wery expensif, żeby
mąż sobie żenady nie narobił i nie pojechał z plecaczkiem.
*
A w m jak miłość mają jesień, widzieliście?
Czyli ta cała chujnia dopiero przed nimi.
Dobrze im tak.
*
Przypomniało mi się dzisiaj, że w Śląskim Domu pod Gerlachem w kółko wpierdziusiałam pomidorową z tartym serem. Zapragnęłam więc.
Od dzisiaj innej nie jem.
*
Zamyśliłam
się obierając ziemniaki (nad tą pomidorową) i liczba klusek śląskich
wynosi 97. Sami z Gutkiem tego nie przejemy. Zadzwonię po siostrę. Niech
wpadnie z dziewczynami.
-cześć ciociu, głodna jestem, masz coś do jedzenia?
To dzisiaj je zaskoczę i powiem, że tak.
*
A poza tym morze zamarza.
I krokodyl też
No ja się nie dziwię.
*
Chcę nowy aparat.
Fotograficzny.
Drogi i z wielkim obiektywem, bo mam kompleksy.
O i tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz