5 sty 2011

Z ONETU: SIĘ CHWALĘ

Robiłam te zakładki, tak?
No.
Haftować to ja mogę (z prędkością jedna zakładka na jeden wieczór), ale za oprawianie więcej się nie biorę, nie ma głupich. Kropla wody i papier odbarwiony, albo pogięty (ta kropla to od Gutka rzecz jasna). Żeby więc były trwalsze, to dzień przed Wigilią pognałam do Lidla po laminator do dokumentów i je zafoliowałam. Mnie podobają się bardziej bez plastikowego ubranka, ale za to w nim są bardziej praktyczne.
Trochę mniej ich zrobiłam niż planowałam, ale spoko. Każdy kto chciał, ten miał.
Poniżej przedstawiam jeden z etapów tworzenia, a także efekt końcowy.
Pamiętajcie, że krytykę znoszę bardzo średnio, żeby nie powiedzieć, że jej wcale nie znoszę ;)
 
PS Zdaje się, że potrzebujemy nowego aparatu. Ten już jest na wymarciu :-/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...