2 sty 2011

DZISIAJ NOWOROCZNIE (bo wczoraj odsypiałam;) I DŁUGO (bo mam zaległości)

Witam Państwa w Nowym Roku!!! (i dekadzie też;)
Przyznać mi się tu zaraz, kto w Święta oglądał Kevina? Ponoć miał chłopak wzięcie ;)
Mam Wam trochę dużo do opowiedzenia i zastanawiam się czy zmieścić to wszystko w jednej notce, podzielić na pół, czy skrócić każdą nowinkę do jednego zdania?
Zobaczymy co mi wyjdzie ;)

Nawet nie wiem jak to się stało (przegapiałam) ale mam już rok! Znaczy mój blog. Blogasek. Blogusiunio. Z tej okazji pragnę sobie życzyć trochę więcej rozumu, poczucia humoru, weny twórczej i czasu ;)
Wiem, że czasem świruję, ale nie uciekajcie ode mnie, ok.?
Chciałam jeszcze dodać, w związku z powyższym, że reklamacji nie przyjmuję. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Co złego to nie ja. Na dwoje babka wróżyła. Tańcowała igła z nitką. Ciulalala. Hop bęc.

Jeśli zaś idzie o Święta, to mam takie oto refleksje:
1. Mamy piękne kolędy! Naprawdę! Uwielbiam je! Są one na tyle zachwycające, że wprowadzanie coraz to nowszych aranżacji uważam za zbędne. To są jedyne piosenki, przy których nie waham się otworzyć paszczy wydobywając zeń śpiew. Jeszcze kilku pastorałek muszę się nauczyć, dopiero wtedy otoczenie będzie zachwycone ;)
2. Jem! Właściwie to pożeram! Non stop mielę, jak ta krasula na łące. W moim przypadku to i dobrze, wszak masę zbijam.
3. Był u nas Mikołaj. Worek z prezentami zostawił na balkonie. A po Wigilii i kolędowaniu zastukał w okno (z drugiego pokoju) i zawołał  donośnym głosem (przez rurę od odkurzacza), że zostawia grzecznym dzieciom prezenty i leci dalej, bo ma dużo pracy. Najstarsze dziecko za kilka dni skończy 7 lat i jest na tyle rozgarnięte, że nie da się nabrać na czerwonego pajaca ze sztuczną brodą i poduszką zamiast brzucha. W naszym przypadku sam głos Mikołaja okazał się sukcesem. Widok dziecięcych twarzy – bezcenny ;)
Najlepsza była moja babcia (91lat), która mało z laską nie wybiegła na balkon, bo myślała, że ktoś się włamuje i chciała świątecznie grzmotnąć rzezimieszkowi ;)
4.Wiecie co?
Fajne są Święta u mnie w domu. 12 potraw. Mnóstwo roboty, ale też mnóstwo radości. Cztery pokolenia ludzi. Odkąd pamiętam i co by się nie działo ,atmosfera zawsze taka sama. Dla mnie to prawdziwy skarb.
Przy okazji muszę wspomnieć, że mojej mamie należy się aureolka świętej. Bo normalnie funkcjonować przy piątce dzieciaków (wiek:  od 9 miesięcy do lat 7), gotować dla całego pułku, dom utrzymywać w jako takim ładzie, racjonalnie obdzielać obowiązki i nie dawać się małym terrorystom to prawdziwe wyzwanie, które mnie przerosło. Wielodzietnym rodzinom szczerze gratuluję.  

Kurczaki kochane, nie wiem doprawdy jak to się stało, ale Sylwestra z mężem spędziliśmy poza domem. BEZ GUTKA!!! Normalnie do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Zostawiliśmy dziecko dziadkom i poszliśmy w tany. Oczywiście przed wyjściem zastanawiałam się, czy będę umiała się w tłumie zachować, bo ostatnio na takiej imprezie byłam 3 lata temu ;)
No i oczywiście jak Gutek zniesie noc i co będzie jak się obudzi (pierwszy raz bez mamy bądź taty). Nie było tak źle. Obudził się o 23.00. Witał Nowy Rok i oglądał fajerwerki z parapetu, a potem gadał z babcią do 02:00. Ale NIE ZAPŁAKAŁ, ok? (Za to ja łezkę uroniłam, jak się dowiedziałam, że nie spał i nie było mnie obok). I wcale na imprezie nie zerkałam na telefon co 15 min.. to insynuacje mojego męża! 
No, w każdym razie zabawa była przednia, kameralna, bez hołoty. Mój mąż okazał się królem parkietu, i wcale nie zrażał go fakt (bo się znieczulił Absolwenetem), że kilka godzin wcześniej na budowie spadł z drabiny na schody. Potłukł się i poharatał i cud Boski, że nic się więcej mu nie stało (bo bym go chyba zabiła).
Ale makarena należała do mnie, umówmy się!
I w stu procentach byłam trzeźwa. Bo se antybiotyk łykam. Nabawiłam się po świętach  cudnego zapalenia gardła i krtani, migdały miałam jak kalafiorki, a głos niski… bardzo seksowny…. dobrze, że w ogóle. Oczywiście odgórnie zostało ustalone (przez M), że skoro i tak po abstynencku spędzam noc, to dostaję posadę kierowniczki i sobie tak przywoziłam, przewoziłam, odwoziłam, i zawoziłam.  
Słuchajcie, na imprezie był facet, który każdemu przypisywał sobowtórstwo. Moja siostra została okrzyknięta Hanką Mostowiakową (chyba tylko dzięki fryzurze ;), szwagier został politykiem, znajomy Rumcajsem, M został policjantem z W11, a ja jedną tap madl (ale nie wiem czy mówić którą… choć w zasadzie to dla mnie duży komplement, bo akurat ta dziewczyna była moją faworytką ;)
Wiecie co? Fajnie jest się tak odpierniczyć od czasu do czasu, zrobić porządny makijaż, upiąć przyzwoicie włosy, ale niezmiernie cieszy mnie fakt posiadania obuwia i ciepłej odzieży z gore-texu, bo gdybym miała tak stale popylać w obcasach i płaszczyku to umarłabym. Choć są dziewczyny, które dają radę….podziwiam i jednocześnie trochę współczuję.

Kochani,
Z Okazji Nowego Roku chciałabym Nam Wszystkim Życzyć trochę dystansu do siebie, do przyjaciół, do obcych, do polityki, sportu, a przede wszystkim do pieniędzy. I żeby dotarło do nas, co w życiu jest naprawdę ważne. A jeśli o czymś szczególnie marzycie (przeprowadzka do własnego domku), niech się spełni!

Kurcze no… niech stracę…. Kocham Was!

(nie lubię długo pisać.... wybaczcie więc jak i ja sobie wybaczam;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...