Jako
że chwaliłam się już Państwu stanem swego zdrowia (fizycznego), pragnę
dodać, że poważnie rozważam skorzystanie z usług tak zwanego fachowcy
(na literkę p), który zajmie się moją psychiką i za pomocą malutkich
różowych (?) tableteczek pozwoli mi stanąć na nogi.
Bardzo bym sobie życzyła cofnąć czas do na przykład 29 listopada, kiedy byłam nieświadomą i szczęśliwą osóbką.
Ponieważ
teraz jestem świadoma, napatrzona i nasłuchana, zrobiłam się swego
rodzaju hipochondrykiem, a także zaopatrzyłam się w różne fobie i źle mi
z tym.
Póki
co staję do walki ze światem przy pomocy firmy LekPolska (wraz z jej
ograniczoną odpowiedzialnością). A objawia się ona (ta pomoc) pod
postacią leku Persen (w tej chwili już forte), który rzekomo nie
uzależnia (powiem Wam za jakiś czas, czy faktycznie tak jest).
O i tak.
Pocieszać.
I tulić.
Migiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz