13 sty 2011

Z ONETU: KILKA REFLEKSJI NA DZISIAJ

Usnęłam wczoraj. Sama nie wiem kiedy.
Widać ta podróż do Włoch mnie wyczerpała.
A tuż przed północą było dryń,dryń: Myska, jestem, otwórz.
I po spaniu.
Ziew.
Jedziemy do Florencji z aspołeczną. Postanowione.
Czy jest tu ktoś z wodociągów? Puk, puk, się pytam.
Bo jeśli jest, to nie wiem czy chcę, żeby tu był.
Myślałam, że przy budowie domu to papierologia jest najgorsza. Ale nie. Okazuje się, że nasze wodociągi  są tak posrane jak mało co. Gęby bym im wszystkie przyozdobiła na fiolet i zieleń. Może być też błękit.
No, ale nic to, tej Florencji będę się trzymać, żeby nerwów nie stracić.
Po co dzieciom zabawki? Mojemu są niepotrzebne.
A Waszym? Czy wasze dzieci bawią się autkami? Klockami? Kolejką? Czy tylko moje takie jakieś rozbiegane?
- Mamusia, jedzie podziąg daleka. (jedzie pociąg z daleka)
- Mamusia, baba mak telaś. (siała baba mak teraz)
- Mamusia, piewamy (że niby śpiewamy)
- Mamusia, koło myńskie (koło młyńskie, znacie?)
Wierszyki i piosenki w kółko. Repertuar mi się wyczerpuje. Przedszkole na gwałt potrzebne.
- Syneczku, nie wiem czy będziesz mógł iść do przedszkola, bo nie wiem czy wielki pan dyrektor się zgodzi, żeby mamunia przerwała urlop wychowawczy, rozumiesz?
Myślicie, że zrozumie?
Nic to, mamunia ma plan. Jakoś to będzie synku.
A wiosna, to przepraszam, kiedy ma zamiar przyjść? Ktoś wie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...