Nie
było gęsi. Ani nawet schabu ze śliwką. Była za to wkurzona na maksa
mysa, bo M narozrabiał. I był cichy wieczór, noc, i poranek. A potem
trzeba było zacząć ze sobą rozmawiać, bo teściowie przyjechali. Znowu na
złą synową wyszłam. Niech to gęś kopnie.
Widzieliście kiedyś człowieka, który ziewa śpiąc jednocześnie?
Ha!
A ja takiego sobie na co dzień oglądam. Śpi właśnie w łóżeczku swoim (mój pucio, pucio).
Pewnie wyczerpany trudnym wyborem jaki go dopadł w biedronce. Bo
zabawki pluszowe były. No i co tu wybrać? Myszkę Mickey czy Mini?
Najlepiej obie, ale mama nie bardzo pozwala…..tata bardziej stanowczy.
Padło na wersję męską – teraz śpią razem (i ziewają).
Fascynują
mnie różne dziwne rzeczy. Na przykład bardzo lubię sobie rozplanowywać
dzień. Kręci mnie aranżowanie czynności koniecznych do wykonania w ten
sposób, by ograniczyć ilość ruchów i by czas w którym są one wykonywane
był jak najkrótszy. Robię się ekspertką w tej dziedzinie. Propozycje
pracy proszę zatem przesyłać na skrzynkę.
Pamiętajcie!
Każdy
kto twierdzi, że widział dzisiaj mysę pod małą plastikową,
przezroczystą parasolką z namalowanymi nań biedronkami KŁAMIE!!! Nic
takiego nie miało miejsca!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz