Panie i Panowie!
Lejdis end Dżentelmen!
Najdrożsi!
Robaczki i Robaczywki kochane!
Bardzo
się zdziwiłam, gdy wlazłam przed chwilą na mojego bloga i zobaczyłam
różne komentarze odnośnie skasowanej notki. Szczerze mówiąc, nie
przypuszczałam, że ktokolwiek zauważy jej brak. Cała historia jej
(nie)skasowania wydarzyła się bardzo szybko i nie z mojej winy. A było
to tak:
Wlazłam
ja na bloga, bo chciałam zrobić niewielki update do tamtego postu. I
zrobiłam go. Tylko, kiedy tam sobie jeszcze coś pstrykałam to mi neta
odłączyli ;) Wyłączyłam więc kompa, bo wszyscy wiedzą, że dla mysy
komputer bez Internetu jest bezużyteczny, wszak swój życiowy limit
układania pasjansa, tudzież rozminowywania sapera wyczerpała dawno temu
;) A potem już nie miałam czasu, bo przyjechał teść z bratem i szwagrem
mojego męża w celach pomocniczo - budowlanych i przyrządzałam ten
nieszczęsny schab ze śliwką ;) A potem jak już sobie pojechali, to mi
się nic nie chciało, nawet surfować po Internecie.
Szkic
tamtego postu sobie zapisałam, ale nie zdążyłam go już opublikować. Jak
się dzisiaj okazało, mój update wyparował, ale może to i dobrze, bo to
już nieaktualne. Zatem poniżej służę uprzejmie jeszcze raz opublikowanym
postem.
Nie
sądziłam, najdrożsi moi czytelnicy, że tamten wpis może mieć dla kogoś
aż takie znaczenie i wywoływać takie emocje ;) Dla mnie był on
przeciętny jak wiele innych i nie widziałam powodów żeby go usuwać.
Natomiast znalazłam powód, żeby usunąć swój komentarz, co wynika z postanowień jakie sobie składałam zaczynając pisać bloga.
Cieszcie więc oczy poniższym tekstem (choć de facto nie ma czym).
Z pozdrowieniami
Redaktor Naczelna
Mysa;)
Jako
najważniejsza i zarazem jedyna członkini redakcji zaliczam różne wzloty
i upadki. Teraz na przykład mam doła. I to nie, że mi psyche siada,
tylko raczej intelekt. Dlatego wracam do haftowania (dziesiątej z serii
piętnastu zakładek:) Shit...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz