17 lis 2010

Z ONETU: HISTORIA OSTATNIEJ NOTKI

Panie i Panowie!
Lejdis end Dżentelmen!
Najdrożsi!
Robaczki i Robaczywki kochane!
Bardzo się zdziwiłam, gdy wlazłam przed chwilą na mojego bloga i zobaczyłam różne komentarze odnośnie skasowanej notki. Szczerze mówiąc, nie przypuszczałam, że ktokolwiek zauważy jej brak. Cała historia jej (nie)skasowania wydarzyła się bardzo szybko i nie z mojej winy. A było to tak:
Wlazłam ja na bloga, bo chciałam zrobić niewielki update do tamtego postu. I zrobiłam go. Tylko, kiedy tam sobie jeszcze coś pstrykałam to mi neta odłączyli ;) Wyłączyłam więc kompa, bo wszyscy wiedzą, że dla mysy komputer bez Internetu jest bezużyteczny, wszak swój życiowy limit układania pasjansa, tudzież rozminowywania sapera wyczerpała dawno temu ;) A potem już nie miałam czasu, bo przyjechał teść z bratem i szwagrem mojego męża w celach pomocniczo - budowlanych i przyrządzałam ten nieszczęsny schab ze śliwką ;) A potem jak już sobie pojechali, to mi się nic nie chciało, nawet surfować po Internecie.
Szkic tamtego postu sobie zapisałam, ale nie zdążyłam go już opublikować. Jak się dzisiaj okazało, mój update wyparował, ale może to i dobrze, bo to już nieaktualne. Zatem poniżej służę uprzejmie jeszcze raz opublikowanym postem.
Nie sądziłam, najdrożsi moi czytelnicy, że tamten wpis może mieć dla kogoś aż takie znaczenie i wywoływać takie emocje ;) Dla mnie był on przeciętny jak wiele innych i nie widziałam powodów żeby go usuwać.
Natomiast znalazłam powód, żeby usunąć swój komentarz, co wynika z postanowień jakie sobie składałam zaczynając pisać bloga.
Cieszcie więc oczy poniższym tekstem (choć de facto nie ma czym).
Z pozdrowieniami
Redaktor Naczelna
Mysa;)

Jako najważniejsza i zarazem jedyna członkini redakcji zaliczam różne wzloty i upadki. Teraz na przykład mam doła. I to nie, że mi psyche siada, tylko raczej intelekt. Dlatego wracam do haftowania (dziesiątej z serii piętnastu zakładek:) Shit...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...