19 lis 2010

Z ONETU: O POGODZIE I O INNYCH TAKICH….

No więc wchodzę ja dzisiaj do kuchni rankiem, choć nie skoro świt, bo 7:30 punkt była i co widzę?
Brudne naczynia w zlewie – owszem też, ale nie o tym teraz
Co widzę?
Zaznaczam, że wchodząc do kuchni pierwsze co rzuca się w oczy to wielgachne okno.
No więc co widzę?
Podpowiem wam:
Co widzę za oknem?
Deszcz?
Nie!
Śnieg?
Też nie!
No to co w końcu?
Ano TĘCZĘ!!!!
Da mnie to była prawdziwa niespodziewajka.

No w ogóle to hello, ale nie przypominam sobie, żeby mój syn regularnie ucinał sobie listopadowe drzemki przy uchylonym oknie. A tu proszę!

Co poza tym?

Pewna znajoma niedawno wyszła za mąż. Nerwowo stwierdziła podczas ostatniego spotkania, że nie widzi siebie ani jako ciężarnej, ani rodzącej, ani matki. Ale wiecie…. zegar biologiczny tyka i musi się niedługo zdecydować. Pytam więc nieśmiało, czy jest sens, skoro nie bardzo chce? Jak to? – odpowiada - dzieci mieć trzeba! No skoro trzeba to nie wiem sama co jej poradzić. Pyta dalej co musi zrobić, żeby poczuć instynkt macierzyński. Odpowiadam więc w żartach, że koniecznych jest 5 przysiadów, 10 pompek, obrót w prawo na jednej nodze i wtedy bum! Instynkt się pojawia!
Chyba się obraziła.
 *
Gutek chce żebym poszła z nim do drugiego pokoju. Ja się guzdram. Dziecko bierze mnie za rękę i rzecze:
G: Oć aniouku! [chodź aniołku]
No skoro wyjechał do mnie z aniołkiem to poszłam, bo jak inaczej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...