2 wrz 2010

Z ONETU: O NIEMYŚLENIU

Przegrywam ja wakacyjne zdjęcia z jednego lapka na drugi, a tu pyk, na naszym dymek mi wyskakuje, że mało miejsca na dysku De. Walczę dzielnie przez pół wieczoru, a następnego dnia okazuje się, że połowy zdjęć z wakacji mi brakuje. W dodatku złowróżbnie kołacze myśl po mej głowie, jak to małżonek coś wspomina, że usuwa ze swojego kompa zdjęcia, pytając wpierw, czy może? A ja mu odpowiadam, że tak. No więc pomalusiu wpadam w panikę, bo skoro nie ma u nas i nie ma na jego służbowym to WCALE ICH NIE MA! Lecę jednak do niego, żeby zapytać, czy aby na pewno usunął, a on mi rzecze, że: tak, a co? Więc wybucham tylko po to, żeby przerzucić część odpowiedzialności na jego barki: dlaczego ty wszystko musisz od razu kasować??!!!! Przecież pytałem i odpowiedziałaś! Czy on myśli, że ja tego nie wiem? Przez następne minuty (ok.30) walczę z własnymi myślami i okładam się pięściami swymi. W końcu małżonek lituje się nade mną i mówi: mysa, powiedz mi co robiłaś krok po kroku! Opowiadam. Zgrałam na pena z służbowego, a potem wgrałam na domowy, ale mi przyblokowało bo zabrakło miejsca na dysku.
M: A nie przyszło Ci do głowy, że te zdjęcia zostały na penie?
A czy gdyby mi przyszło to do głowy, to wpadałabym ot tak w panikę i urządzała niewinnemu nikczemną awanturę, a potem miała przez to wyrzuty sumienia?? Hę? Się pytam?!
Mąż mój plecy począł prostować i klatę wypinać – dumny jak paw, bo udało mu się udowodnić, że czasem nie myślę wcale. Niemniej jednak w zgodzie poszliśmy spać, żeby nie było, że wredna jestem. Jednakowoż. Rano, zapomniawszy o całym zajściu, oczy przecieram i mówię:
Ja: rany, ale głupoty mi się śniły, że nic nie umiałam z chemii i dostałam jedynkę
M: a nie z informatyki przypadkiem?
Sami rozumiecie, że przegiął pałę.  Przestałam zatem mieć wyrzuty, bo on nie musi wcale a wcale mieć takiego zasranego porządeczku na komputerku, od linijki i równiuteńko w rządku wszystko… i NIE MUSI WSZYSTKIEGO OD RAZU USUWAĆ! Mać!
Wiecie, że jestem pedantką? 
A wiecie, że on jest jeszcze bardziej pedantyczny? A Gutek wczoraj układał książeczki i mu nierówno to szło i się wnerwiał. 
Syneczek tatusia.

Ale za to rozwiązałam moje sudoku, okay? Mistrzu jestem! Tydzień to trwało, ale dałam radę!

Nie chcę wiedzieć ile wynosi mój biorytm intelektualny. Żenada. Idę coś zjeść, bo myślenie mi nie wychodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...