8 sie 2010

Z ONETU: SPRAWOZDANIE Z WEEKENDU

Byliśmy u teściów… jak co miesiąc zresztą.
1.  Mój małżonek ma na rękach stygmaty. Tak mili państwo, po wewnętrznych stronach dłoni ma śliczne czerwone plamy (średnica ok 1,5cm) po odciskach jakie zrobiły mu się, bo jakiś dół na gwałt musiał zakopywać (z kochanką?)
2.       Poza tym, wzięliśmy ze sobą na weekend kompa służbowego M. Choć może raczej kompę, gdyż okazało się, że to kobieta. Niby fajna… lepsza  i ładniejsza niż ten nasz staruszek, ale ma pewną wadę. Kiedy zamknie się klapę to ciężko ją uruchomić potem (Wiadomo, żadna kobieta nie lubi być zamykana i uciszana). Ot niby wszystko ok…. włączasz start, ładnie bzzzz robi, zaczyna mrugać diodami, a potem czarna dziura. Po kilku ferelnych próbach odpalenia, tupnęłam nogą i polazłam po M. Rzekł tylko: bo, to trzeba delikatnie. A potem zaczął ją głaskać i mówić różne czułe słówka np: no maleńka, pokaż na co Cię stać (pamiętam czasy, kiedy i do mnie tak przemawiał nie powiem ). I ona bzzzz…. pssss….. i usłyszałam parampampam (to od windowsa) . Voila!
3.       Kiedy mój mąż czynił instalację elektryczną w naszym domu, ustaliliśmy, że kabla internetowego nie będzie, bo zapewnimy sobie tę usługę poprzez jakiegoś iplusa czy innego blueconnecta. Tymczasem korzystając z bezprzewodowego Internetu przy służbowym kompie M zapewniłam sobie: nerwicę serca, latającą nogę i drgającą powiekę. Ja podświadomie ciułam, że to niemożliwe, żeby w takim malutkim urządzonku mogła się zmieścić cała globalna sieć i żeby to śmigało jak halny w tatrach. Wolę jednak mój kabelek – stary ale jary! Kwestia dostarczania Internetu do naszej ostoi musi zatem zostać jeszcze raz przedyskutowana.
4.       Zapamiętać: Chusteczki do pupy huggies są świetne do demakijażu! Ja jestem alergik, byle mleczko, krem i już łzawię jak po cebuli…. Świetlik i rumianek mogą iść się pochlastać. A tu proszę! Normalnie nie chciało mi się wstawać więc spróbowałam. Są świetne!
5.       Zagadka: co mysa będzie robić przez pół poniedziałku? Podpowiedź: potrzebne do tego są: słoiki, ogórki, chrzan, czosnek, koper, jak ktoś chce to również liście czarnej porzeczki vel winogrona.
 A poza tym mam do zamrożenia mnóstwo selera i pietruszki ;)
 Ale to jutro…dzisiaj dzień święty, tak?
6.       Żniwa! Ludzie! Jarzębina czerwoniutka! Liście kolor zmieniają! Jesień idzie!

Tymczasem coś dla sympatyków scenek rodzajowych:

Telefon. Dzwoni M. Niby z pracy.
M: zgadnij gdzie teraz jestem?
Ja: eeee yyyyyy – uwielbiam takie pytania
M: w szczerych polach!
Ja: oooo, fajnie
M: wiesz ile tu bocianów? chyba ze dwadzieścia!
Ja: yhm… fajnie
M: złożyłem zamówienie
Ja: yyyyy eeeee
M: na kolejnego szkraba
Ja: yyyyy
M: jesteśmy wpisani na listę oczekujących
Ja: yyyyy eeeee
M: to pa!
Ja: pa!
I teraz mam zgryzotę! Czy on aby nie złożył zamówienia u całej dwudziestki? Bo ja wierzę w ich skuteczność. Jak staraliśmy się o Gutka i wszelkie sposoby zawodziły, to M raz zatrzymał się przy gnieździe i na środku ulicy darł się do bociana, że mu  dziób skuje jak mu nie przyniesie zawiniątka. No i poskutkowało.
 *
Poza tym kiedy M ma do czynienia z innymi dziećmi, to potem występuje u niego zjawisko zachwycania się nad urodą Gutka.
M: ty…. popatrz jaki on ładny
Ja: nooo
M: co nie?
Ja: no ładny, ładny.
   Po chwili prychnął pewnie:
M: w sumie co się dziwię, dobra forma – dobry odlew!
No przecież nie będę się spierać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...