6 sie 2010

Z ONETU: ŚLIWKA

Normalnie wzięłam i otworzyłam lodóweczkę, wyjęłam mleczko, odkręciłam je, żeby nalać do buteleczki i wstawić do mikrofalóweczki i ono się tam bzzzzz podgrzewało pomalusiu. Więc ja zakręciłam troszku niedokładnie mleczko i postawiłam je w lodówce, ale zakrętusia mi w międzyczasie spadła więc się po nią schyliłam. A potem jak się podnosiłam to łubudu przywaliłam moim ping pongiem w drzwiczki. Wyzywałam lodóweczkę, mając przed oczkami  siedem gwiazdeczek niczym hotelik w Dubaju.
Jestem o jakieś 3 centymetrusie wyższa.
Boli jak skurczybyczek.
Niech mnie ktoś przytuli  buuu 

A poza tym mamy kryzys na linii Gutek – Julka. Bo on chciał sobie pożyczyć łopatkę, a ona go opierniczyła jakoś tak: ajjjiiiiłłeeeebudadada. I on najpierw zrobił wielkie oczy, a potem wziął i się rozpłakał. Unika jej teraz. Właściwie ucieka przed nią. Nie wiem, chyba już koniec miłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...