Strasznie
mi ten czas zapierdziusia.
Jedna pani co ze mną pracowała mawiała, że z wiekiem to się pogłębia i dni lecą coraz szybciej.
Nie wierzyłam jej.
Jedna pani co ze mną pracowała mawiała, że z wiekiem to się pogłębia i dni lecą coraz szybciej.
Nie wierzyłam jej.
Wynegocjowałam
wczoraj u męża dzień wolny na pozałatwianie niezbędnych sprawunków,
gdyż, albowiem, ponieważ moi rodzice wnet za tydzień przyjeżdżają i
chrzest nam się szykuje w rodzinie.
Mój
małżonek pracuje ostatnio w różnych dziwnych porach i nigdy nie wiem o
której do tej pracy wyjdzie, o której wróci i czy aby przypadkiem nie
wpadnie ni z gruszki ni z pietruszki nagle w samo południe zjeść kawałek
kiełbasy i sprawdzić coś ważnego.
Nawet kochanka sobie znaleźć spokojnie nie mogę, bo jak? W takich warunkach wykończyłabym się ;)
Najłatwiej porozumieć się z nim dzwoniąc doń, o ile nie jest zajęte. Wyszczerzyłam więc we wtorek zęby jak amstaff sąsiada i warknęłam o wolne popołudnie w celach załatwieniowych spraw ważnych i arcyważnych.
Nawet kochanka sobie znaleźć spokojnie nie mogę, bo jak? W takich warunkach wykończyłabym się ;)
Najłatwiej porozumieć się z nim dzwoniąc doń, o ile nie jest zajęte. Wyszczerzyłam więc we wtorek zęby jak amstaff sąsiada i warknęłam o wolne popołudnie w celach załatwieniowych spraw ważnych i arcyważnych.
Jakem
ostatnio obiecała, tak odziałam się w czerwone trampki (już wiem, że to
nie tenisówki, bo mi jeden kolo na ulicy powiedział, że cytuję: ale ma pani fajne trampki…. bardzo pozytywne!), torebkę pod kolor i pognałam, odfajkowując kolejne punkty.
Wpadłam
do babci po jabłka bo lecą z drzewa, a tam ciotka. Ciotka moja to
bardzo specyficzna osoba i musiałabym osobny blog założyć, żeby jej
przypadek nieco wam przybliżyć. W każdym razie wyszło jej, że mam:
a) za niskie ciśnienie
b) za wysokie tętno
c) nadczynność tarczycy
d) śliczną bliznę po cesarce
e) i być może jakiegoś pasożyta (sic!)
Z
pierwszymi czterema podpunktami byłabym skłonna się zgodzić. Ale ni
cholery nie wiem skąd u mnie pasożyt. Żadnych objawów nie mam, ale
ciotka to czuje. Podłamała mnie trochę i wychodziłam stamtąd czując się
chora na wszystko. Nie pomógł fakt, że na koniec dodała: w zasadzie na chorą nie wyglądasz bo jakoś tak promieniejesz.... no bardzo ładnie (po czym zmierzyła mi ciśnienie po raz trzeci w przeciągu 40min).
Tak
naprawdę, to ona trochę racji ma, bo powinnam już dawno powtórzyć
badania na tarczycę, iść na wizytę kontrolną do endokrynologa, onkologa i
kardiologa…. tylko zwyczajnie nie mam kiedy. Na razie jeszcze jakoś
żyję ;) Może jak nagle rypnę to odpocznę ;)
Fryzjerka ma na urlop pojechała. I co ja bidulka teraz zrobię? Myślałam, że walnę sobie farbę jeszcze przed imprezą i trochę podetnę, a tu lipa. No i nie wiem co teraz. Chyba M zaprzęgnę do farbowania, a resztę zafaluję romantycznie i jakoś tam upnę…. Coś trza wymyślić!
Tylko, czy M znajdzie czas?
Żeby mi noże naostrzył czekałam chyba z miesiąc. Pewnie, że mogłabym sobie to sama zrobić, ale nie po to za mąż wychodziłam ;)
Pamiątka na chrzest kupiona. Luz.
Koperta czeka na wypełnienie. Średni luz.
Stroje skompletowane. Bardzo średni luz….
Koperta czeka na wypełnienie. Średni luz.
Stroje skompletowane. Bardzo średni luz….
No
właśnie. Nad sukienką myślałam i myślałam, aż sobie przypomniałam, że
mam jedną fajną, nieświechtaną, jeszcze z metkami. Kupiłam ją rok temu
bo mieliśmy na komunię jechać, ale wzięłam i zapalenia jajnika dostałam i
zamiast na komunię pojechałam do szpitala – było świetnie i bardzo
atrakcyjnie, ale nie polecam!
No więc przymierzyłam sukienkę i niby wszystko ok, tylko taki malutki szkopuł się wkradł… ta sukienka ma spory dekolt. Matką karmiącą wtedy byłam, tak? No, a teraz już nie jestem i wszystko wróciło do normy, miseczka też i chyba muszę poprosić allegro o wkładki push-up. Mam nadzieję, że przesyłka dotrze na czas. Jak nie, to pognam z rana do mięsnego po filety z kurczaka. Podwójnego do każdej miseczki. A co?! Jak szaleć to szaleć ;)
No więc przymierzyłam sukienkę i niby wszystko ok, tylko taki malutki szkopuł się wkradł… ta sukienka ma spory dekolt. Matką karmiącą wtedy byłam, tak? No, a teraz już nie jestem i wszystko wróciło do normy, miseczka też i chyba muszę poprosić allegro o wkładki push-up. Mam nadzieję, że przesyłka dotrze na czas. Jak nie, to pognam z rana do mięsnego po filety z kurczaka. Podwójnego do każdej miseczki. A co?! Jak szaleć to szaleć ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz