3 sie 2010

Z ONETU: DZIEŃ DOBRY WIECZÓR

Moje dziecko przeżywa fascynację biedronkami. Każdą, nawet najmniejszą sztukę dojrzy, nieważne czy żywa, czy namalowana gdzieś. Leci za każdym kto niesie reklamówkę z Biedronki i my także musieliśmy się w taką zaopatrzyć. Codziennie rano jest sprawdzane,czy w szufladzie z siatkami jest i jego żółta sztuka z czerwoną biedronką pośrodku. Ekstazę przeżywa gdy przejeżdżamy lub jedziemy z nim do sklepu sygnowanego owym owadem. Każde zdanie i każda rozmowa kończy się hasłem kampka/kampki (biedronka/biedronki).

Ja: Gutek, idziemy na dwór?
G: Kampki
Ja: nie do biedronki, na plac zabaw.
G: taaa kampki
 *
Ja: jedziemy do babci na weekend?
G: taaaa, baba, kampka!
 *
Ja: chodź, poczytamy!
G: taaaa, citać pepa, kampka! (bo mamy świnkę Peppe z wydawnictwa Ladybird i tam na okładce jest biedronka w skali mikro ;)
 *
Próbowałam jednego dnia policzyć ile razy Gutek użyje słowo biedronka…. po pięćdziesiątce wysiadłam. Nie wiem, ale mam dziwne wrażenie, że jeszcze kilka się ich pojawi w moim życiu i puszczę pawia.


A poza tym jaram się bo pomalowałam sobie paznokcie na przemian, są różowo –pomarańczowe. Czadowo wyglądają.

I kupiłam sobie wczoraj czerwone tenisówki. Trampki. Sama nie wiem. Wiązane tenisówki to już trampki? Zawsze takie chciałam mieć. Znaczy zawsze - tak od miesiąca ;) Tylko na razie tak grzeje, że nie mam okazji się w nie odziać, bo w upał najlepiej boso. Może jutro skorzystam.

Oglądaliście „something’s gotta give” w niedzielę? To kolejny z mojej listy poprawiaczy humorów. (No ok, jakiejś szczególnej głębi w moim spisie to bym się nie doszukiwała, przyznaję, ale co tam;) Uwielbiam Jacka Nickolsona. A poza tym świetna ścieżka dźwiękowa. Dużo z fhransuska śpiewają, a ja lecę na fhransuski język (znaczy mowę, nie ozorek). Wiecie jak to jest, ktoś wam wyparla, że ma ochotę na kilo kiełbasy, którą popije sikaczem z kartonu, a wy myślicie, że ma na was ochotę i się podwala na całego ;)
A skoro już o muzyce mowa….. do tego francuskiej….. to wam muszę powiedzieć, że Gutek uwielbia „Paroles, paroles, paroles”, czaicie tę piosenkę?
Piękna, tragiczna Dalida…. oj gdyby wiedziała, że mały półtoraroczny, polski chłopiec, będzie nucił i podśpiewywał sobie jej słowa... może jej życie skończyłoby się mniej tragicznie….

……I tym optymistycznym akcentem się z wami żegnam;)
  
Śpijcie dobrze robaczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...