30 lip 2010

Z ONETU: LIST DO BLOGA

Drogi pamiętniku!
Piszę ja do Ciebie dzisiaj bardzo rozżalona. Piszę bo mam kwadrans między obiadem, sprzątaniem i myciem podłóg.
Kochany mój, mam taki mętlik w głowie, tyle rzeczy chciałabym Ci napisać, z tylu się zwierzyć, ale zwyczajnie brak mi czasu. Chęci mam przeolbrzymie, żeby Cię udoskonalić, podrasować nieco, dodać kilka rzeczy, a kilka usunąć, kolorystykę tę szarą może też nieco odświeżyć. Chciałbym dołożyć Ci linki do tych, których podczytuję regularnie, których lubię, szanuję, podziwiam, a nawet do tych, za którymi nie przepadam, ale sposób w jaki piszą mnie urzeka. Kochany mój, nawet nie wiesz jak często staję przed wyborem nowa notka tutaj, bądź komentarz u innych. A najgorsze jest to, że chciałabym dorobić ci braciszka i siostrzyczkę, w których mogłabym się wyżyć kulinarnie, hobbistycznie i literacko, a jakże! Kochany…. ty wiesz, że ja cierpię na niemoc odpoczywania i biernego siedzenia. Ty wiesz, że nawet telewizję jeśli już oglądam to z robótkami ręcznymi wszelakiego typu (od haftowania, przez obieranie jarzyn po rozwiązywanie sudoku lub czytanie książki; podzielna uwaga to oszczędność czasu ;). Ty jeden rozumiesz, że mam swego rodzaju naukowe ADHD – potrafię uczyć się wielu rzeczy naraz i czytać kilka książek jednocześnie, co gorsza lubię to robić i nie wiem jak to jest gdy jest inaczej. Lubię zdobywać nowe umiejętności i poznawać nowe rzeczy (wiem, to brzmi jak list motywacyjny ;) Ale ja naprawdę tak mam…. zawsze tak było. Dajcie mi atlas świata do ręki i macie mnie z głowy na pół dnia. Albo czyjąś biografię. O! Albo moją kochaną księgę pierwiastków Eichstaedta (od której wszystko się zaczęło). Albo, farbki, kredki, papier, materiał....obojętne!

A pamiętaj ukochany, że mam dom na głowie i rodzinę. Mam męża – on jest co prawda duży i specjalnie się zajmować nim nie muszę, chyba, że wieczorami ;) ale zapewniam mu codzienny wikt i opierunek. Mam dziecko – i to najbardziej absorbujący czynnik w moim jestestwie. Skoro już siedzę na tak zwanym „urlopie” wychowawczym (cudzysłów dlatego, że ja nieco inaczej rozumiem pojęcie urlopu) to chcę wychowywać. Czas na inne rzeczy mam głównie kiedy dziecko śpi. A bywa, że i mysa się zmęczy i musi zwyczajnie walnąć się do łózia (broń Boże w dzień!- na to oczywiście szkoda czasu). Mam też dwie babcie mój drogi, które odwiedzać muszę i które raz na jakiś czas wycinają nam numer z serii tych, które mysę o nagły atak serca przyprawiają (nie dalej jak wczoraj była akcja).
Kochany!
Lubię świat pamiętników i blogów, lubię czytać cudze blogi i lubię być czytana. Ale do kurwy nędzy, dlaczego doba ma tylko 24godziny??!!

Całuję Cię bardzo czule i serdecznie jedyny.
Myska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...