5 lip 2010

Z ONETU: PODWÓJNA TOŻSAMOŚĆ MYSY

Nieplanowane imprezy są z reguły najlepsze. Wczoraj nam się taka przytrafiła…. nieduża, ale obfita w atrakcje w stylu „wyszło szydło z worka”.  Oczy dzisiaj mam na pół gwizdka – a przysięgam, że nic nie piłam (ktoś przy dziecku musi być trzeźwy, tak?).
Gutek zabawiał towarzystwo, racząc nas wszystkich swoim gadulstwem i wcale Wam nie powiem, że na pytanie „gdzie jest tata?” pokazał kolegę  zamiast swojego protoplasty  ;) No, ja ciągle powtarzam M, że za dużo pracuje i że dziecko za rzadko go widuje….

Przy okazji ujawniło się, dlaczego mój małżonek tak często jeździ na budowę – bo sąsiadki z domu poniżej opalają się topless;)
M: ale zziubeszku, one mnie tak naprawdę wkur***ją bo mi robotę wstrzymują – się tłumaczy
Ja: jak to wstrzymują?
M: Bo jach te chłopy pssszyjechali nam montowaś bramę garasszzową to zamiast robiś to się na te baby gapili
Ja: znaczy te dziewczyny? -echhh studentki;)
M: no… ale jak ich matka pszyjechała to zaraz popylały się ubraś, puścisz mnie jutro na ziałkę?
No puścić go, czy nie? :]

Ale zaraz, ja chciałam o mojej tożsamości, podwójnej z resztą;) Rozmawia A (bliska memu sercu od niemal 20 lat) i mąż (mój osobisty – więc memu sercu jeszcze bliższy).
A: ale on jest żywy – mówi o Gutku
M: nooo –rozczula się na widok syna
A: cała mama –pewnie wyrokuje A
M: coooo? Mama?– M robi wielkie oczy
A: no, przecież mysa zawsze taka była - odpowiada
M: co??? Zawsze była cicha i spokojna…. Tak mi się zdaje
A: mysa??? eeeee
M: niee???
I kto ma rację?:>
Oboje!
Albo oboje się mylą!
Sama jeszcze nie wiem ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...