No pies z kulawą nogą się nie zainteresuje czy ta mysa żyje jeszcze, czy już ją kot jakiś pożarł na śniadanie!
PMS miałam ;)
Wiecie
jak to jest dziewczyny, nic się nie podoba, a już na pewno własne
odbicie w lustrze… jakieś dziwne, czarne myśli kołaczą się po głowie.
Złość, płacz bez wyraźnego lub z bardzo błahego powodu…. – no ja i tak
robię postępy, bo odkąd mam Gutka to talerzami nie rzucam ;) Czasami
zdarza się tak, że wystarczy jedno zdanie i jestem rozbita na drobne
kawałeczki jak kiepski arcoroc, ale zdarza się też, że inne zdanie
ustawia mnie do pionu, a nawet skrzydeł dodaje.
Kilka dni temu:
Za
sprawą wspomnianego wyżej powodu siedziała mysa i myślała, a to
najwyraźniej jej szkodzi. I tak sobie analizowała związek swój
małżeński, patrząc niemrawo jak jej pociecha w piasku się tarza
Kurcze… aleśmy się zrobili jak dziadki jakieś normalnie
rany julek nie domyję go potem
jak my ostatnio mało czasu mamy dla siebie
Gutek, ale nie syp chłopczyka
dziecko, praca, budowa….wieczorem oboje padamy na pysk
ale upał, cała się kleję
Kiedyś kino, knajpki, znajomi, spacery…. i zawsze jak wychodził z domu do pracy mówił, że mnie kocha, a teraz?
ale nie zabieraj Zosi łopatki, oddaj, masz tu swoją
Może już mnie nie kocha?
matko, jaki on brudny
Tyle mieliśmy planów i marzeń, do Chin chcemy pojechać...
I
tak kombinuje mysa w tej swojej łepetynie, jakby miała co najmniej
siedem dych na karku, dosiada się sąsiadka, która mogłaby być mysową
matką, ale lubią sobie pogadać o życiu i mówi:
Sąsiadka: gdzie masz chłopa?
Ja: na budowie
Sąsiadka: wiesz
co? Fajny Ci się udał ten mąż. A jak Cię strasznie kocha, mówię Ci… to
widać po oczach, jak on patrzy na Ciebie. Idę sobie zrobić kawę, chcesz?
I poszła.
Jak już się mysa otrzepała z pierwszego szoku i przestała się zastanawiać skąd u licha ona wiedziała? to wymyśliła
eeee szukam dziury w całym, już lato się niedługo skończy, a potem tylko jesień zima i przeprowadzka na wiosnę
popatrz jaka mamie ładna babka wyszła!
będziemy mieć więcej czasu dla siebie. Wspólne spacery? no przecież są… trochę rzadsze, ale są
o i druga…fajny misio? to teraz ciuchcia!
Znajomi?
no ok, część się wykruszyła, ale doszli nowi. Knajpki i kina będą
zawsze, na razie wystarcza jedzenie na telefon i filmy na necie…. trochę
bez klimatu, ale za to przy akompaniamencie Gutka. Nie mówi, że mnie
kocha, bo wcześnie wychodzi i jeszcze śpię, a może mówi, tylko nie
słyszę…hmmm, muszę zapytać
ooo popatrz jaki zamek chłopczyk zbudował, ale nie burz, hej, nie burz zamku!
Chiny? No przecież Chiny nie wymrą… nie Chiny….tylu ludzi….odłożymy na kiedyś, choćby to miało trwać 10 czy 20 lat!
halo, mówiłam, nie burz zamku, chodź zbudujemy nasz!
No i wiecie, przyjrzałam się dokładnie przez te dni i On rzeczywiście mnie kocha ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz