17 lip 2010

Z ONETU: O SZEROKO ROZUMIANEJ NIEPRZYZWOITOŚCI

Po pierwsze – jest nieprzyzwoicie gorąco… roztapiam się jak kostka czekolady w dziecięcej rączce. Czy gdzieś przypadkiem można wynająć umięśnionego pana, co to by z wielkim liściem łaził za mną by wachlować moje znużone upałem ciało, nie wiecie? Dziecko śpi na przedpokoju chłodząc się dodatkowo wiatraczkiem, a i tak krople potu na nim tak wielkie, jakby właśnie drzewo rąbał.

Po drugie – nieprzyzwoicie śmierdzi od ludzi. To, że człowiek się poci w taką pogodę jest jak najbardziej zrozumiałe, ale po jaką cholerę używać do tego ciężkich perfum, które z ludzkim potem w taki skwar tworzą mieszankę wywołującą u mnie mdłości. Trochę wody, bezzapachowy dezodorant i lekka mgiełka byłaby chyba bardziej wskazana.

Po trzecie – mój małżonek wrócił był wczoraj z pracy w nieprzyzwoitym stanie, szeleszcząc mi do ucha, że Włodzimierza świętowali. Dzisiaj rano, wyciągnął ze swojej torby kufel do piwa niewiadomego pochodzenia (M: o matko, zupełnie jak na studiach). Na skacowanego specjalnie nie wyglądał, choć jego oddech mówił sam za siebie. Zagroził mi, że zbiera się na działkę, bo coś tam musi dokończyć więc czym prędzej zanurzyłam się w jego torbie w poszukiwaniu urządzenia, którym przywykł straszyć innych ludzi. Alkotest wykazał 0,26 promila. Poszedł więc z dzieckiem na plac zabaw... myśli, że mi grozić może, phi ;)

Po czwarte – najbardziej nieprzyzwoita nieprzyzwoitość. Osobiście przywykłam do widoku nagiego dziecięcego ciała kąpiącego się publicznie w dziecięcym brodziku, zalewie, kąpielisku etc. Nikogo normalnego widok taki nie powinien ani bulwersować ani ekscytować. Najczęściej rodzice zdejmują dziecku pieluchę, żeby pupa odpoczęła, bo w taki upał i jej się coś od życia należy. Jednakże drodzy rodzice uważajcie, bo czasem widok waszej nagiej pociechy może być dla kogoś podniecający. Koleżanka z czteromiesięczną córką wybrała się wczoraj nad wodę, po czym była świadkiem jak stary facet najpierw gapił się na dzieciaki, a potem wlazł do ich brodziku, żeby przetrzepać co tam mu zostało. Oczywiście policja została wezwana, choć ja z dziecięcymi zboczeńcami specjalnie bym się nie patyczkowała. Ot mały pień, siekierka i po sprawie. Idziemy potem na basen, mam nadzieję, że nikt taki się nie trafi, bo M mu flaki wypruje.  Po drodze jednak wstąpimy po jakieś kąpielówki dla Gutka, albo chociaż little swimmers (M: tylko nie te różowe ;)

A co u Was?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...