No to, żeby kalendarzyk jako tako wyglądał to
piszę ;)
Choć nie bardzo mam o czym.
No bo, że książki ciągle pakuję? Ano pakuję.
Spakowałam kilka pudeł, a na półkach nic nie ubyło…. mam wrażenie, że dopiero teraz biblioteczka wygląda normalnie. Książki dają się poukładać jedna przy drugiej, a nie z przodu rządek, za nimi rządek, na nich kupki następnych. Powciskane, poupychane tak, że szpilki się nie wbije. A ile znalazłam w pudełkach na szafie :-/
Choć nie bardzo mam o czym.
No bo, że książki ciągle pakuję? Ano pakuję.
Spakowałam kilka pudeł, a na półkach nic nie ubyło…. mam wrażenie, że dopiero teraz biblioteczka wygląda normalnie. Książki dają się poukładać jedna przy drugiej, a nie z przodu rządek, za nimi rządek, na nich kupki następnych. Powciskane, poupychane tak, że szpilki się nie wbije. A ile znalazłam w pudełkach na szafie :-/
Wśród
swojego zbioru wyszperałam 7 książek P. Coelho. Skąd u licha u mnie
tyle jego książek? Przecież nawet go nie lubię.
Dobra, Alchemika sobie sama kupiłam, a na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że miałam wtedy 16 lat.
Przeczytałam i co? I kupa.
Nie trafił do mnie, ale siedziałam cicho, bo w dobrym tonie było chwalenie owego autora. Byłam na tyle młoda i głupiutka, że jak wszyscy mówili, że fajny, to bałam się powiedzieć, że kicha i flaki z olejem, po których w podskokach gnam do klopa.
Przez następne 3 lata dostałam jeszcze 3 jego książki (razem 4 więc skąd mam pozostałe 3?), w międzyczasie troszkę dojrzałam, acz odwagi nie do końca nabrałam więc tylko cichutko wybełkotałam, że facet leje wodę, że każda książka jest o tym samym tylko bohaterom zmienia nazwiska. Rzewne, ckliwe opowiadania o walce dobra ze złem, które w dodatku herezją trącają… sru-tu-tu-tu-majtki-z-drutu. Teraz nareszcie skoro się nadarza okazja mówię głośno i wyraźnie NIE LUBIĘ P. COELHO - BO NIE! KONIEC I KROPKA! Choć może bardziej „koniec i bomba, a kto czytał ten trąba” ( Tymi słowami mój kolega zakończył część pisemną matury z polskiego. Nie no, zdał, w końcu Gombrowicza cytował ;)
Dobra, Alchemika sobie sama kupiłam, a na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że miałam wtedy 16 lat.
Przeczytałam i co? I kupa.
Nie trafił do mnie, ale siedziałam cicho, bo w dobrym tonie było chwalenie owego autora. Byłam na tyle młoda i głupiutka, że jak wszyscy mówili, że fajny, to bałam się powiedzieć, że kicha i flaki z olejem, po których w podskokach gnam do klopa.
Przez następne 3 lata dostałam jeszcze 3 jego książki (razem 4 więc skąd mam pozostałe 3?), w międzyczasie troszkę dojrzałam, acz odwagi nie do końca nabrałam więc tylko cichutko wybełkotałam, że facet leje wodę, że każda książka jest o tym samym tylko bohaterom zmienia nazwiska. Rzewne, ckliwe opowiadania o walce dobra ze złem, które w dodatku herezją trącają… sru-tu-tu-tu-majtki-z-drutu. Teraz nareszcie skoro się nadarza okazja mówię głośno i wyraźnie NIE LUBIĘ P. COELHO - BO NIE! KONIEC I KROPKA! Choć może bardziej „koniec i bomba, a kto czytał ten trąba” ( Tymi słowami mój kolega zakończył część pisemną matury z polskiego. Nie no, zdał, w końcu Gombrowicza cytował ;)
Dzisiaj
na onecie rozwiązana została zagadka, która męczyła mnie przez kilka
lat. Otóż każdy, kto miał okazję jechać z Krakowa w kierunku Katowic
autostradą A4 (wiem, wiem, wątpliwa przyjemność) widział wystające z
ziemi półkola, które tworzyły swego rodzaju kosmiczną atmosferę wokół.
Ot taka osada igloo ze szkła, metalu i czegoś tam jeszcze, tudzież nowa
wioska teletubisiów (hejooo;). Zawsze zastanawiałam się co u licha tam
się znajduje (opcji i pomysłów było sporo), a dzisiaj już wiem! Proszę TĘDY! Czad, co?
Dzisiaj Apostołów Piotra i Pawła. Piotrki i Pawły to fajne chłopaki - najlepszego ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz