1.
Pytanie:Co zrobić z mięsem z rosołu?
Odpowiedź:kupić sobie psa!
Tak mi nieśmiało przyszło do głowy, czytają Wasze komentarze ;)
W
gruncie rzeczy mogłabym mieć psa, bo merdający sierściuch zalicza się
do nielicznych zwierząt, które lubię. Nawet przez jakiś czas
zastanawialiśmy się nad zakupem labradora vel goldena bo warunki
ogrodowo - spacerowe będziemy niedługo spełniać, więc nic nie stoi na
przeszkodzie, poza kilkoma niuansikami:
- mamy spory ogród, ale nie mamy płotka (jeśli ktoś miałby za dużo gotówki, to bardzo chętnie… poplosę dlewniany z blamą na pilocika dla mysuni ;)
- pies sporo kosztuje (szczepienia, robaki, kleszcze, rzygania) a póki co jedziemy na jednej wypłacie
- mam plan, że kiedyś będę miała piękny ogród i nie chcę, żeby mi szczał na wszystko, nie mówiąc o grubszych klockach
-
co mielibyśmy zrobić z tym psem, gdyby nas kiedyś przypadkiem było stać
na wczasy i chcielibyśmy sobie wypoczywać w ciepłych krajach bez owego
czworonoga?
Poza
tym ja nie wiem czy ja się nadaję do sprawowania opieki nad
zwierzętami. Zabiłam swojego chomika i rybki sąsiada… mówiłam Wam? Nie?
To Wam opowiem ;)
Miałam
kiedyś chomika, zabrałam go ze szkoły na przerwę świąteczną i już u
mnie został. Chomik po pobycie w szkole był megazestresowany i rzucał
się na wszystko co się znalazło w pobliżu akwarium. Tygodniami trwało
oswajanie zwierzęcia, żeby można było mu bezpiecznie wsadzić jedzenie i
wziąć na ręce. Jak już było dobrze i chomika mogłam nosić bez wielkich,
grubych, skórzanych, ojcowskich rękawic to dałam mu się pobawić kablem i
on zżarł ten kabel, a potem cały wyłysiał, opryszczyło go i zdechł.
A
rybki sąsiadowi zamordowałam, ale uważam, że to nie było z mojej winy.
Bo jak mi je powierzał, to tylko informował o porach w jakich mam dawać
jedzenie. Ja nigdy rybek nie miałam, ale pytałam go czy nie trzeba im
wpuszczać jakiegoś powietrza (widziałam w sklepie zoologicznym, tak?), a
on powiedział, że wytrzymają. Nie wytrzymały…. Kilka dni później
witałam go z woreczkiem pełnym nowych rybek ;)
2.
Zrobiłam
sobie dzisiaj porządek z szalikami. Wyprałam, odświeżyłam, poprasowałam
i poskładałam. Nic wielkiego? Buehehe, nie widzieliście mojej kolekcji!
Nie muszę mieć miliona par butów, torebek czy
spodni, ale jestem prawdziwą miłośniczką szali, szalików, apaszek, chust
i wszystkich z gatunku. No co zrobić jak się powstrzymać nie mogę?
Wczoraj kupiłam sobie 4 nowe – wszystkie razem 5zł – oczywiście w
szmatmarkecie ;) No co? Apaszka Hermes za jedyne 1,25zł! Jak mogłam nie
kupić?
3.
No dobra! przyznaję! pogubiłam się z tą nocą świętojańską, choć może bardziej Nocą Świętojańską?
Zawsze mi się wydawało, że ta noc, zwana skądinąd kupalnocką obchodzona
jest w najkrótszą w roku, a tu proszę! Wszystko i wszyscy mi trąbią,że
była wczoraj. No więc wlazłam na wikipedię, a tam co? Postudiowałam trochę i mi wyszło, że Noc Kupały czyli noc świętojańska jest obchodzona 21/22 czerwca, a Noc Świętojańska
czyli Wigilia św. Jana 23/24 czerwca. Czy ktoś mi wytłumaczy na mysi
rozum o co w tym wszystkim chodzi, bo nie chce mi się czytać? I czy ja
mogę sobie obchodzić dwie takie noce? (jeśli tak, to w przyszłym roku
chętnie skorzystam, w tym natomiast obie zimne i we flaneli więc
senkju…. z resztą jakby nie patrzeć już po ptokach, było minęło, selawi i
inne takie)
4.
Wczoraj
umówiłam się z koleżanką, że wyskoczymy na zakupy razem. Miała przyjść
pod mój blok i zadzwonić domofonem. Tak sobie pomyślałam, że wejdzie na
górę to jeszcze szybka kawa i gnamy, ale nie.
A dzwoni domofonem: hej to ja, gotowa?
Ja: tak, wejdź na górę – po czym patrzę na męża, a on w samych majtkach mi po domu spaceruje (nie lubię) – ty, albo czekaj, już schodzę
A: ok.
M: nie wejdzie na górę?
Ja: nie wpuszczę jej przecież
M: czemu?
Ja: bo w majtkach jesteś
M: mogę zdjąć
I gadaj tu z takim ;)
A co u Was? Kto jedzie na wczasy i dlaczego beze mnie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz