Wczoraj
miałam wychodne. Postanowiłyśmy z dziewczynami zorganizować kolejne
spotkanie reaktywacyjne naszej starej paczki ze szkoły podstawowej.
Koleżanka poustawiała wszystko na tip top. Każdy niby termin
zarezerwował miesiąc wcześniej i co? I lipa! Z dziewczyn jedna się co
prawda nie pojawiła, ale to panowie zawiedli na całej linii. Siedmiu
zaprzysięgło się, że będzie, przyszedł tylko jeden. Ale za to jaki ;)
Owego
kolegi nie widziałam naście lat, odkąd to skończyłam podstawówkę.
Okazał się kozacki i dostarczył nam świetnej rozrywki. Zaraz po jego
wielkim wejściu miałyśmy pewność, że kolega jest dość niewyraźny i na
pewno na to rutinoscorbin by nie pomógł ;)
Scenka nr 1. Rozmawiamy o koledze X
Niewyraźny:X to magister inżynier dźwięku, prze-ch*j
My:noooo
Pół godziny później:
Niewyraźny:a co u X? nie wiecie co studiował???
Scenka nr 2. Rozmawiamy o koleżance Y
Ja:mieszka w Stanach, wyszła za mąż za Egipcjanina
Niewyraźny:za Egipcjanina? Prawdziwego? Takiego murzyna?
Ja:no, bardziej takiego Araba
Niewyraźny:aha
Niewyraźny poszedł na papieroska, wrócił, po czym: a co u Y? słyszałem, że się chajtnęła z jakimś Arabem ;)
No po prostu zwalał nas z krzeseł, był doskonały w swojej niewyrazistości :)
Na koniec spotkania powstał problem kto go do domu odwiezie i będzie się jego żonie tłumaczył. Właściwie nie wiem dlaczego jak byłam w kibelku to zostało ustalone, że to ja go odwiozę i dopiero po długich przepychankach wynegocjowałam obstawę, że podwiozę jeszcze jedną dziewczynę, ale że jej z auta nie wypuszczę, bo Niewyraźny wydawał się momentami szalony, a ja mam plany na przyszłość ;) Kolega jednak stwierdził, że się przejdzie i przewietrzy. Ja tam wolę mieć pewność, że po imprezie każdy bezpiecznie wraca do domu, ale we dwie nie byłyśmy na tyle przekonujące, żeby go wpakować na tylne siedzenie.
Wszystkie błędy i zaniechania zostały mu jednak wybaczone, kiedy to na koniec wymamrotał wzdychając: echh ku**a, jakbym wtedy wiedział, że z was takie łabędzie będą…. jasna cholera – i kopnął w hydrant;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz