ups
No
więc chciałam powiedzieć, że przedwczoraj jak już kompletnie mi się nic
nie chciało to się położyłam i mi się przysnęło chwilkę przypadkiem.
Doprawdy nie wiem jak to się mogło stać. Normalnie tylko głowę położyłam
na poduszce, sudoku ujęłam i dalej nie pamiętam ;) Ale potem jak
wstałam, (znaczy najpierw wstało dziecko: maaammaaaa! am!) To dostałam takiego powera do roboty, że ho ho!
downs
M znalazł 100 zł. Sobie banknocik leżał w wózku sklepowym. (Ty patrz! I co teraz?).
No chwilę się zastanawialiśmy…. Rozglądaliśmy. Może akurat ktoś wróci
po nie. Nikt jednak nie był zainteresowany. I teraz mnie sumienie
dręczy. Wieczorem zasnąć nie mogłam bo zastanawiałam czy dobrze
zrobiliśmy, że wzięliśmy te pieniądze (Kupiliśmy dziecku zapas
pampersów). „Znalezione nie kradzione” do mnie nie przemawia….. Jak
byłam dzieckiem to znalazłam ślicznego misia i przyniosłam go do domu, a
mój tata kazał mi go odnieść w to samo miejsce: bo jakieś dziecko będzie go szukać i na pewno będzie płakać jak nie znajdzie.
Odniosłam więc z bólem serca. Tak mi to utkwiło w pamięci, że co nie
moje to nie tykam. Ale może trzeba było komuś oddać te pieniądze?
ups
Znalazłam
spódnice! Obie! Leżały sobie cichutko zaplątane w sweter i nawet się
słowem nie odezwały. Przez cały czas poszukiwań zastanawiałam się czy
gejszowa spódnica ma rozpierdak z boku czy z tyłu i nie mogłam sobie
przypomnieć. Jak ją w końcu znalazłam to się dowiedziałam, dlaczego nie
pamiętam o rozcięciu. Bo go nie ma! W ogóle! Bardzo dziękuję pewnej
popularnej sieciówce za wyprodukowanie ślicznej
ołówkowej spódniczki, w której normalnego kroku zrobić nie mogę. A
zaręczam, że generalnie nie łażę jak słoń!
downs
Jak
to z przyjaźnią jest? Mam jedną taką – od wielu lat… Oprócz różnych
kierunków studiów – cała reszta zawsze razem. Razem mieszkałyśmy,
wyjeżdżałyśmy, imprezowałyśmy, razem śmiałyśmy się i płakałyśmy też
razem. Wódki, wina, piwa, ginu (czy wam też się potem iglakiem odbija?),
tequili, rumu, herbaty, kawy, plusssszzzaaaa, kefiru, wypiłyśmy razem
całe jezioro. A teraz jest dziwnie. Tylko ja się staram…. Ona nigdy nie
ma czasu, choć to raczej dziwnie…. pracuje w określonych godzinach,
dzieci nie ma, mąż wraca później, spokojnie znalazłaby godzinkę. Jak nie
napiszę smsa, to ona nie wpadnie na pomysł, żeby wysłać go do mnie. Żal
mi tylu lat wspomnień, ale mam ochotę sobie odpuścić….. nie lubię się
narzucać. łeeeee
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz