3 maj 2010

Z ONETU: UPS & DOWNS & UPS & DOWNS

ups
No więc chciałam powiedzieć, że przedwczoraj jak już kompletnie mi się nic nie chciało to się położyłam i mi się przysnęło chwilkę przypadkiem. Doprawdy nie wiem jak to się mogło stać. Normalnie tylko głowę położyłam na poduszce, sudoku ujęłam i dalej nie pamiętam ;) Ale potem jak wstałam, (znaczy najpierw wstało dziecko: maaammaaaa! am!) To dostałam takiego powera do roboty, że ho ho!
downs
M znalazł 100 zł. Sobie banknocik leżał w wózku sklepowym. (Ty patrz! I co teraz?). No chwilę się zastanawialiśmy…. Rozglądaliśmy. Może akurat ktoś wróci po nie. Nikt jednak nie był zainteresowany. I teraz mnie sumienie dręczy. Wieczorem zasnąć nie mogłam bo zastanawiałam czy dobrze zrobiliśmy, że wzięliśmy te pieniądze (Kupiliśmy dziecku zapas pampersów). „Znalezione nie kradzione” do mnie nie przemawia….. Jak byłam dzieckiem to znalazłam ślicznego misia i przyniosłam go do domu, a mój tata kazał mi go odnieść w to samo miejsce: bo jakieś dziecko będzie go szukać i na pewno będzie płakać jak nie znajdzie. Odniosłam więc z bólem serca. Tak mi to utkwiło w pamięci, że co nie moje to nie tykam. Ale może trzeba było komuś oddać te pieniądze?
ups
Znalazłam spódnice! Obie! Leżały sobie cichutko zaplątane w sweter i nawet się słowem nie odezwały. Przez cały czas poszukiwań zastanawiałam się czy gejszowa spódnica ma rozpierdak z boku czy z tyłu i nie mogłam sobie przypomnieć. Jak ją w końcu znalazłam to się dowiedziałam, dlaczego nie pamiętam o rozcięciu. Bo go nie ma! W ogóle! Bardzo dziękuję pewnej popularnej sieciówce  za wyprodukowanie ślicznej ołówkowej spódniczki, w której normalnego kroku zrobić nie mogę. A zaręczam, że generalnie nie łażę jak słoń!
downs
Jak to z przyjaźnią jest? Mam jedną taką – od wielu lat… Oprócz różnych kierunków studiów – cała reszta zawsze razem. Razem mieszkałyśmy, wyjeżdżałyśmy, imprezowałyśmy, razem śmiałyśmy się i płakałyśmy też razem. Wódki, wina, piwa, ginu (czy wam też się potem iglakiem odbija?), tequili, rumu, herbaty, kawy, plusssszzzaaaa, kefiru, wypiłyśmy razem całe jezioro. A teraz jest dziwnie. Tylko ja się staram…. Ona nigdy nie ma czasu, choć to raczej dziwnie…. pracuje w określonych godzinach, dzieci nie ma, mąż wraca później, spokojnie znalazłaby godzinkę. Jak nie napiszę smsa, to ona nie wpadnie na pomysł, żeby wysłać go do mnie. Żal mi tylu lat wspomnień, ale mam ochotę sobie odpuścić….. nie lubię się narzucać. łeeeee  wstyd 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...