Wczoraj w Carrefourze u mnie w mieście sprzedawano banany 1kg/osobę, no i nie wiem o co to mogło chodzić. Przypomniało mi się za to dzieciństwo. Sąsiadka do mojej mamy: Pani….owa, niech pani bierze dzieci, bo rajstopy w blaszaku rzucili! –
blaszak to taki sklep osiedlowy. Ci młodsi to pewnie nie pamiętają… z
resztą nawet ja pamiętam jak przez mgłę jak nas mama ni z gruszki ni z
pietruszki brała prosto z piaskownicy, bo jakiś tam towar rzucili.Często sprzedawano takie rzeczy właśnie w przeliczeniu na osoby. A niekiedy mamy sobie nas wypożyczały jak potrzebowały czegoś więcej ;)
Tymczasem lecę nas pakować, jedziemy do teściów.
Życzę Wam przede wszystkim słonecznego i SUCHEGO weekendu.
Do poczytania!
PS Dopadły mnie wieści, że całe lato ma być takie mokre – fuck!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz