Ano kurcze nie mam.
Czy
ja jestem pedantką? No nie wiem… z reszta trudno być pedantką przy
małym dziecku… lekki nieład jest jakby integralną częścią mieszkania, w
którym są dzieci. No staram się jednak jak mogę…. bo bałagan mnie
denerwuje.
Ostatecznie
wiele zniosę, ale jak wstaje rano, wchodzę do kuchni i widzę przed sobą
burdel to z nerwów chcę wyjść z siebie i stanąć obok. Nienawidzę! Nie
zjem śniadania w brudnej kuchni, gdzie w zlewie jest stos naczyń, stół,
blaty, podłoga i kuchenka – wszystko ubabrane… No żesz, szlag mnie
na ten widok trafia. Ja wiem kochanie, że wróciłeś wczoraj z budowy
zmęczony, ale ja też nie siedzę i nie pachnę przez cały dzień.
Z innej beczki.
Drodzy
moi uważajcie o co prosicie, bo jeszcze będzie Wam to dane ;) Chciałam
zaszaleć z włosami? No chciałam, ale nie mogę się zdecydować czy aż tak
;) Poszłam do fryzjera, włosy ufarbowałam i ścięłam. Prosiłam o ciemny
blond? To mam ciemny blond… bardzo ciemny. Bardzo, baaaardzo ciemny
blond! Właściwie to chyba nawet jestem szatynką ;) No i nie wiem. Niby
ok, choć rano jak się zobaczyłam w lustrze to się przestraszyłam, bo
zapomniałam sobie o zmianie koloru. No ale jak tak patrzę, to myślę
sobie, że może i nie jest tak źle ;) Pewnie to kwestia przyzwyczajenia…
Czy ktoś wie, dlaczego dla mojej mikrofalówki nastawionej na tę samą moc minuta, a minuta to nie to samo?
Dobra!
Musze wstawić rybę do piekarnika, zrobić jakiś sos i zacząć się
pakować. Jedziemy na weekend więc milion rzeczy musimy wziąć, bo pogoda
nie może się zdecydować czy się cofnąć czy iść do przodu. 2 dni – a 387
toreb, bo wszystko potrzebne… stanowczo powinniśmy się zaopatrzyć w tira
z naczepą.
Wcale nie mam PMSa…. wcaaale, mówię Wam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz