Wczorajszej
nocy wyśniwszy fryzjerkę mą, śpiesznie podążyłam doń się na wizytę
umówić swą ;) Termin wyznaczony na jutrzejszy dzień napawa obawą mię,
gdyż zaszaleć ochotę mam niewyobrażalną. Pamiętawszy jednak o przysiędze
złożonej na blogu mym, że włosy zapuszczać mam chęć, umówiłam się tylko
na farbowanie. Wiosna jednak za oknami mymi w pełni więc z zapałem
kieruję myśli swe ku nowościom i eksperymentom. Nie będąc ukontentowana
jedynie zmianą ubarwienia głowy mej, zamierzam powziąć niezwykłe
działania ku zmianie kształtu fryzury na ciekawszą. Czy długość ulegnie
zmianie, zdecydować się nie potrafię, bo długie włosy seksowniejsze
wydają mi się ;) Widząc jednak błysk w oku ukochanego na słowa me o
podcięciu się, ostro i niezmiennie wciąż waham się.
TŁUMACZĘ:
Umówiłam
się na jutro do fryzjera, niby tylko na farbę… na razie ;)
Zaprzysięgałam się tutaj nie tak dawno temu, że będę zapuszczać włosy….
Ale wiecie… ekhm ekhm, wiosna przyszła. Mam ochotę zaszaleć ;) Już
postanowiłam, że z jasnej zrobię się na ciemną blondynkę (spoko to brzmi
– ciemna blondynka – dla niektórych są to przecież synonimy ;) No i tak
się zastanawiam… skoro wszyscy mówią, że mi lepiej w krótkich włosach….
to dlaczego by przy nich nie zostać…. No kurcze nie wiem co zrobić. Mam
całą noc na przemyślenia. Jedno jest pewne – jasny blond i kształt
obecny OUT!
No to co ja mam zrobić u licha? Obciąć czy nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz