Wyszperałam
swoją zeszłoroczną listę rzeczy KONIECZNYCH do zrobienia przed
świętami. Pół godziny jej szukałam, ale udało się (oj nie wiem czy
krócej by zajęło stworzenie nowej, bo ta jest iście imponująca).
Dopisałam jeszcze kilka punktów i samo patrzenie na nią wywołuje u mnie
odruch wymiotny i od razu robię się zmęczona ;)
Spodziewamy
się jednak audytu zewnętrznego w postaci moich rodziców więc wszystkie
normy: prawne, społeczne, budowlane, moralne, ISO, polskie etc. muszą
być spełnione.
Ażeby
nie dostać szoku postanowiłam ostro wziąć się do roboty w przyszłym
tygodniu, natomiast w tym mam za zadanie przetrzepać szafy z naszą
odzieżą. Zimowe ciuchy głęboko chowam w worki próżniowe, wiosenne
wyciągam, nie noszone pasuje sprzedać bądź oddać na PCK no i w ogóle…
masa tego jest, miejsca za to mało.
W każdym razie:
ZIMO KOCHANA
NIE BĘDĘ JUŻ ZATROSKANA
OSTRO DO ROBOTY WZIĄĆ SIĘ MUSZĘ
BO KRYTYKI Z UST RODZICÓW MOICH NIE ZNUSZĘ (znoszę)
I ODZIEŻ POSORTOWAĆ MUSZĘ
WIĘC IDŹ SE W PIERONY PRUSZĘ (proszę)
BO JA MARZNĄĆ NIE LUBIĘ
Z ZIMNA RĘKAWICZKI GUBIĘ
WSZYSCY DOSYĆ CIĘ JUŻ MAJĄ
I ZA WIOSNĄ SIĘ ROZGLĄDAJĄ
Oj tam! Tworzenie i analizowanie poezji nigdy nie było moją mocną stroną ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz