14 mar 2010

Z ONETU: OTO JESTEM W PONURYM NASTROJU

Wróciłam! 
Pogoda - błeee… ciągle mnie dobija. 
Zauważyłam, że im więcej się żalę na zimę tym bardziej ona nie chce odejść. Pierdziusiam taki efekt cieplarniany, od jutra kończę z tym marudzeniem definitywnie…. Jak tylko rankiem otworzę oczy (nieważne co będzie się działo za oknem) u mnie w sercu, głowie i domu zagości wiosna. Biorę się zatem za porządki wiosenne pełną parą (mam nadzieję, że mi przez noc nie przejdzie).
*
Wchodzę ja w czwartek do domu teściów a na stole wieeeelki bukiet tulipanów. Scenka mi opadła do kolan, a teściowa: widzisz myska jaką mi niespodziankę ten twój mąż sprawił na Dzień Kobiet? Scenka opadła do samej podłogi.
Dało się przesłać mamuni kwiatuszki pocztą kwiatową? Dało? No!
A żonie to się nie dało? Nawet w kolejce się stać nie chciało?
No!
Żeby mi to było ostatni raz!
A! I jeszcze jedno! Kwiatki trzymają się jakby z wosku odlane były… czyli, że z serca dane, tak? No! Kurde!

I w ogóle gołąb nie okazał się jednak wcale taki wierny, czekałam dzisiaj… wyglądałam, chlebek pokruszyłam…. Wystarczyło, że na weekend wyjechałam, a on pewnie już sobie inną znalazł. 
Mężczyźni!

A wiecie co? Na czkawkę ponoć najlepsze jest przestraszenie czkającego, nie? No więc dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze młodą i piękną studentką , jak zaczęłam chodzić ze swoim mężem to dostałam nagle czkawki i nic nie pomagało, żadne babcine sposoby typu wstrzymanie oddechu, zjedzenie łyżki cukru, wypicie duszkiem szklanki wody…. nic! Mój małżonek (wtedy chłopak) postanowił mnie przestraszyć. Żadne tam BUU! Najspokojniej w świecie, z uśmiechem na ustach powiedział do mnie: Koniec z nami, Natychmiast podziałało. Dzisiaj M dostał czkawki i mówi: weź mnie przestrasz. Ze mną jak z dzieckiem - pierwsze co mi przyszło do głowy to było: koniec z nami i zaczęłam się śmiać. M więcej nie czknął ;)
Patrzy na mnie z ukosa i mówi: jednak trochę się jeszcze ciebie boję.
A jak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...