Kurka wodna, ale
się zdenerwowałam.
Bo ten…..
Chodzą czasem po domach takie dziewczyny
co to perfumy sprzedają. I że te perfumy w następnym tygodniu będą
kosztować 300zł, a że teraz można je kupić za jedyne 49zł. Przy czym to
gówno nigdy się nie ukazuje w sprzedaży!
No
więc właśnie przed chwilą miałam taką sytuację. Ja nie otworzyłam drzwi
bo już na wstępie byłam wkurzona, bo mi dziecko obudziła domofonem. I
od parteru słyszałam co się święci, a mieszkam na II piętrze. Ale
sąsiadka z naprzeciwka otworzyła, taka kochana pani staruszeczka i ta
dziewczyna jej ten kit wciska, nie? No więc jednak otworzyłam te drzwi,
żeby interweniować (bo kochana pani staruszeczka miałaby potem piekło w
domu). I jak ta dziewczyna się odwróciła w moją stronę to jakbym obuchem
dostała. Jak śliczna była to szok. Sama bym coś u niej kupiła…….ale ja
tam nie lubię zmieniać zdania w połowie drogi, żeby było jasne! W końcu
zainterweniowałam, ale jakoś mi dziwnie……
Strasznie więc chciałam przeprosić panią od perfum! To
z zazdrości, że pani taka ładna i odpicowana, a ja w swoich dziurawych
dżinsach i bawełnianej bluzce co to po setnym praniu zrobił jej się
piękny żabot pod szyją! Ależ ona miała oczy i usta!! ech, gdybym była
facetem…..
A propos facetów, dobrze, że M. nie było w domu, bo by mnie rzucił.
PS.1.
Ja to jednak nie jestem w ogóle asertywna. Kurna….głupio mi jak kogoś
ochrzaniam. W naszym domu to M. jest od czarnej roboty…. bo wiecie on taki duży i w ogóle szacun…a ze mnie takie małe lelum polelum. Ech…
PS.2. Zamówiłam torbę na allegro, dla M. To ja mam nadzieję, że ona, znaczy się ta torba dzisiaj dojdzie, bo M. jest na mnie troszku zły… więc JA MUSZĘ MIEĆ TĘ TORBĘ!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz