Miałam
Ci ja ambitny plan (w niedzielę), że dosyć przekleństw na blogu i w
ogóle…wszak dzieci może jakieś czytają i że napiszę coś twórczego co
porwie nieliczne serca. Jakież ja miałam (w niedzielę) natchnienie……ale
kompa nie miałam przy sobie. Jakoś się nie złożyło.
Dzisiaj
jednakowoż mam coś na kształt PMSa i że to chyba nie pierwszy i nie
ostatni w tym miesiącu ;) więc nici z kulturalnych wywodów.
Będzie jak zwykle!
Oglądamy
wczoraj z M. program o jakimś afrykańskim plemieniu. Faceci (w tym
filmie) poszli paść bydło, a kobiety zajęły się budową domu. No i te
babeczki lepią dach z krowich placków i:
Ja:Błee
M:No widzisz jakie fajnie dziewczyny, a Ty się czepiasz o kolor dachówki
Na
Onecie „Gwiazdy serialu Przyjaciele wczoraj i dziś”
Dżisas…..widzieliście Joey’a? Włoski żigolo stał się gruby i taki jakiś
siwy….. Chandler ciut lepszy ale też nie teges….najmniejsza zmiana u
Rossa. Panie za to wypiękniały ;)
Mamy
styczeń, a w styczniu jak tradycja nakazuje M. rozbiera angina. W
sypialni śmierdzi czosnkiem i kupka leków nam się uskładała. Gutek kicha
i coś na kształt opryszczki mu wysadza na dolnej wardze (CZY ROCZNEMU
DZIECKU MOŻNA ZAPODAĆ ZOVIRAX? - muszę poszukać na necie) więc czekam na
rozwój wydarzeń. A ja? Mnie jest super zimno. Od wczoraj trzęsę
się jak osika. Mam dość mrozów, tego białego gówna za oknem i CHCĘ JUŻ
WIOSNĘ, SŁOŃCE i 20st. w cieniu!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz