Z lekkim opóźnieniem...
(ale któż by się tym przejmował, biorąc po uwagę jak często ostatnio pisałam).
Pierwszy ogrodowy plon w tym roku.
Zaiste na bogato.
A to i tak nieźle, bo np. winogrono, które tak pięknie nam się rozrosło trafił szlag i uschło/zgniło.

No nie gadaj, toż to cała garść, w dodatku swojskie. My tak się smialismy z naszej magnolii, która miała aż jeden kwiatek na samym czubku.
OdpowiedzUsuńToż to pięknie Ci obrodziło drzewko... nie mów że nie 😉
UsuńU mnie truskawki dopiero się zaczynają. Codziennie po kilka przenoszę... niestety kwaśne cholery takie, że mordę wywija na drugą stronę. A taka słodka odmiana była... nie wiem dlaczego tak w tym roku. Może trza nowe wsadzić jesienią. 🙄🤔
Ej, no, kilka, ale sa! Nam jedna malina padla, jagody nie kwitna, a truskawki nawet nie wykielkowaly. Moze warzywa lepiej sobie poradza, bo jak nie, to zostane przy kwiatkach. :D
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, ze z kwiatkami chyba najbezpieczniej. Ale za to jak się zjada swojskie warzywka to satysfakcja jest gigantyczna - wszelkie niepowodzenia idą w zapomnienie :)
OdpowiedzUsuń