Dobra,
Mięsko się dusi, zupka dla Kiwu się pyrta.... a skoro mała jeszcze (o dziwo) śpi, to piszę :)
Obiecałam sobie, że nie zrobię nic innego na kompie, dopóki nie uporządkuję zdjęć.
Żadnego allegro, żadnego olxa, ani pinteresta, żadnego ogrodowiska, ani blogowiska.
Nie będzie niczego ;)
Mniej więcej 8 lat temu zakupiłam 6 potężnych albumów, z czego zapełniłam 2,5 i się zblokowałam.
Postanowiłam więc w lutym się odblokować, wziąć byka za rogi i zrobić z tym porządek.
Zasiadłam więc najpierw i zrobiłam rewoltę w albumach, bo uznałam, że z deczka kiedyś przesadziłam drukując każdą możliwą minę i okoliczność swojego pierworodnego.
Usunęłam na tyle, że zostało 1,5 albumu zapełniona, reszta wylądowała w pudełku do którego się niemal nie zagląda.
Zakładając, że ostatnie zdjęcia wydrukowałam w czerwcu A.D. 2011, to trochę do uzupełnienia mi zostało. No więc kolejne wieczory zarywałam coby przejrzeć wszystkie milion pińcet sto dziewińcet folderów i posłać do wywołania.
Muszę się pochwalić - właśnie niedawno wzięłam i odebrałam, świeżutkie, pachnące farbą 718szt :)
Teraz tylko je podpisać, poukładać chronologicznie i można wkładać do albumów :-/
Coby nie mówić, na dysku wszystko niby zgrane, ale nie chce się tego oglądać, a na wydrukowane to zawsze fajnie rzucić okiem.
Co się również okazało?
Że Kiwu bardzo przypomina swojego starszego brata. Ale tak mega bardzo ;)
Gdyby nie okoliczności przyrody, to na niektórych zdjęciach miałabym problem, żeby odróżnić, które to z moich dzieci na danej fotce występuje ;)
Co poza tym?
Ano zapierdziel. Ale to pewnie jak u wszystkich. 3 razy w marcu zostawałam na kilka dni sama z dziećmi bo M wyjeżdżał. A tu do świąt kolejne 2 mu się szykują.
Ciężko jest być samotną matką. Naprawdę.
13 lutego wylazł Kiwu pierwszy ząb
14 lutego wpadła do nas Lili z chłopakami, została do 15
16 lutego wylazł drugi ząb (Kiwu, nie Lili)
i najważniejsze - urodził mi się siostrzeniec (4300 żywej wagi)
17 lutego Gutek z M byli na koncercie

Przez tydzień szczęście biło od Gutka na odległość kilometra.
Tymczasem marzec się już kończy, a ja nie pamiętam co się takiego działo w tym miesiącu.
Kiwu zaczyna gadać.
Pierwsze oczywiście było mama
Zaraz potem am
Teraz jest też łała, baba i papa
W zasadzie nie jesteśmy pewni czy to papa czy peppa.
Ciężko stwierdzić.
Bo uczyliśmy papa, jednakowoż wciąż namiętnie każe sobie czytać peppa
Na zawołanie nie mówi, tylko kiedy sobie umyśli.
Wot indywidualistka mała rośnie.
Nic na zawołanie, wszystko wedle własnego uznania.
Tymczasem w weekend czeka mnie bierzmowanie mojej chrześnicy.



No wreszcie jesteś 😉 oj też nie mogę się zabrać za zdjęcia a mamy ich miliony. Mam teraz motywację, bo kupiliśmy ramki, żeby powiesić wzdłuż schodów, więc wypadałoby je czymś zapełnić. Albumy też. To witamy w klubie gadajacych zębatych dziewczynek. U nas stan uzębienia na dziś 4 sztuki, słownictwo mama baba, papa, nie nie nie i Ga (to o juniorze, choć nie wiem czemu akurat Ga 😜)
OdpowiedzUsuńEcchhhh z tymi zdjęciami... każdemu widzę czkawką się odbijają :)
UsuńU nas wciąż 2 zęby i ani widu kolejnych :/
Podobają mi się albumy, a nigdy nie chce mi się za to zabrać :P I chyba tak już zostanie :P
OdpowiedzUsuńO! Już wiem, co robiłam w marcu :)))))
UsuńCzytałam Twoje książki :)
Super! Bardzo mi się podobały!
Dzięki :):*
Gdzie ja trafiłam!!!!
OdpowiedzUsuńCiekawe czy mnie jeszcze pamiętasz...Jakieś zmiany u Ciebie myska widze,super,może dam rade doczytać ;)
Pozdrawiam!
No ba! Pewnie, że pamiętam :)
UsuńMuszę koniecznie nadrobić :)
Hej hej, Wesolego po Swietach! Mam nadzieje, ze minely spokojnie i rodzinnie! :)
OdpowiedzUsuńhej hej - Święta okej.... że tak sobie zarymuję :)
Usuń