2 sty 2019

.... AND A HAPPY NEW YEAR!!!

Jestem!
Uchhh... nawet nie wiecie jak się cieszę.
Wracamy do normalności.
Prawie.
Bo jeszcze jacyś panowie łażą mi po dachu i wiercą.
Kolektory zakładają słoneczne.
Taki żarcik sytuacyjny - śnieg, wiatr, chmury zaniesione na 20 lat... a oni solary zakładają, czujecie?
No ale. 
Ochrzciliśmy Kiwu. 23-go grudnia.
Się darła....niech to drzwi ścisną.
Zaczęła w domu i skończyła w domu. Z przerwami na drzemki (2x15min.) i flachę. M wyczilował się zażywając porządną dawkę valusedu przed kościołem i na luzaka wszystko wziął, a mnie się po dupie pot lał całą kaskadą.

Upiekłam te torty, tak?
Ale najpierw pierniczki, w ramach prezentu dla gości
Wyszły takie:

moje są w woreczkach, te w pudełku są dla chrzestnych zamówiłam na allegro, oczywiście

Ale wracając do tortów.
Dla Gutka ciemny biszkopt, powidło, masa śmietankowa, borówki - to w środku, a na wierzchu pełna abstrakcja z mm'sów, skittles'ów, wafelków i oreo. Picasso by się nie powstydził ;)
A Kiwu jasny biszkopt, masa rafaello poprzetykana wiśniami.
Wariacja tego (chyba w życiu nie trzymałam się ściśle żadnych receptur)
Zaprawdę powiadam Wam - był przepyszny. Naprawdę. Nie przepadam za kokosowymi ciastami, ale to było niebo w gębie. Wszyscy byli zachwyceni, nawet mój ojciec, który pluje kokosem dalej niż widzi, zjadł i stwierdził, że niezły ;) na wierzch walnęłam żywe kwiaty, bo mi się szpryca zepsuła na 2 tygodnie przed i nie zdążyłam kupić nowej. A poza tym, żeby było śmieszniej, zaczęłam robić torty... ubijać śmietanę do pierwszego, a tu jak nie pierdyknie mi w kuchni prąd. No więc leciałam z koksem na przedłużaczach i lampce małej nocnej ;)
Także tego.
Dopiero na drugi dzień zobaczyłam, że się migdały pięknie osypały :D

Natomiast dnia następnego, czyli we Wigilię nasza gwiazda spała 3 godziny w ciągu dnia, jednym ciągiem, w co oczywiście nie mogliśmy uwierzyć. Normalnie kazałam dziadkom sprawdzać co chwila czy oddycha, bo nie mogłam uwierzyć.
I dobrze, choć co przygotowałam bez napinki. Na wieczerzy mieliśmy zaledwie 19 ludzi w domu. Bo oczywiście Wigilia u nas. (20-ty ludź w brzuchu u mojej siostry :)
W pierwszy dzień świąt też mieliśmy gości.
26-go leżeliśmy więc ze starym i lizaliśmy rany.

No.
A na sylwestra byliśmy u sąsiadów. 
Także kochane bączki, życzę Wam coby ten rok był dla Was bardzo udany.
I zdrowy.
I ciepły.
I piękny.
I zdrowy.
i radosny.





2 komentarze:

  1. Dziewiętnaście osób na wigilii? o Matko, no piękna frekwencja :D
    Jaka słodka łepetynka kiwulki. Dopiero mój chrześniak był taki maciupki <3
    Ale masz dar! Te pierniczki są naprawdę śliczne!! W życiu by mi ak nie wyszło. Jak ozdabiam pierniczki to strasznie przeklinam ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. I wzajemnie!
    Luuuudzie, 19 osob?! Nie wiem jak sie gotuje dla takiej armii, ja dla 4 doroslych i dwojki mlodocianych niejadkow nie wyrabiam! :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...