Długo się nie nacieszyłam moją drylownicą.
Pół godziny jakieś. Wczoraj kupiona, dzisiaj z pudełka wyjęta.
Trza było trzymać nerwy na wodzy, ale się mi nie udało.
Bo ja to jak moja mama, robię dziesięć rzeczy naraz.
Dryluję wiśnie, odganiam Gutka, żeby mi palucha nie władował, parzę słoiki, wstawiam kapustkę na obiad, słucham jak pralka pika i myślę, żeby rozwiesić pranie, ale najgorsze jest to, że muszę się porządnie skupić, żeby należycie odpowiedzieć w międzyczasie na Gutkowe pytania, które wyrzuca z siebie z prędkością światła: mamo, a wiesz jakie samochody dzisiaj widziałem? GB-to jest Great Britain, to jest Wielka Brytania, wiesz? I on miał kierownicę po drugiej stronie. A potem było N to jest Norwegia, wiesz? A "H" to co to jest?
Ja: Hungary, Węgry
G: i widziałem jeszcze NL, to jest Niderlandy, wiesz?
Ja: wiem
G: mamo, a dlaczego nie znasz flamandzkiego? - i nie czekając na odpowiedź - Mamo, a wiesz, że I to Italy, czyli Włochy? Czyli ten but na mapie, wiesz?
No więc ja tu napierdziusiam z tymi wisienkami, pilnuję Gutka, coby mu palca nie wydrylować, gotuję słoiki i jeszcze wysilam szare komórki, żeby natychmiast odpowiadać na pytania, bo inaczej staną się bardziej natarczywe.
A on dalej swoje.
G: mamo, a dlaczego Ty nie lubisz budyniu? Ja lubię i tata też. Tata wszystko lubi
Więc przy pytaniu: mamo, zrobisz mi teraz kisielek? ciutkę za mocno wisienkę jedną drylnęłam i mi to popychadełko wystrzeliło i się połamało.
Tiaaa.
Kiedy już ukoiłam nerwy i zrobiłam nieszczęsny kisielek (a nawet zjadłam bo kisielek lubię), pozostałe 1,5kg wiśni wydrylowałam ręcznie. I mam tylko trzy dziury w ręce. Grrrr.
Niemniej jednak o żonie miało być.
Jeszcze, zdaje się, Wam nie mówiłam, ale Gutek ma żonę i troję dzieci. Dwóch chłopców i jedną dziewczynkę. Z imionami ma problem, ale kto by się tam takimi pierdołami przejmował, tak?
No więc dzisiaj, kiedy już skończyłam drylować, ale jeszcze wciąż gotowałam słoiki, Gutek wziął i zapytał:
G: Mamo, a po co gotujesz te słoiki?
Ja: żeby były czyste i żeby nam się kompoty nie popsuły
G: mamo, a czy moja żona umie robić przetwory?
Ja: noooo, nie wiem
G: mamo, a jak nie umie to ją nauczysz?
Ja: no jak będzie chciała
G: będzie chciała, będzie, przypilnuję to!
Kiedyś, jak jechaliśmy autem, tłumaczyłam Gutkowi, dlaczego po spożyciu alkoholu nie można siadać za kierownicą, no i nawijam jak głupia, produkuję się i jeszcze o skutkach mówię, że Policja jak złapie to zabiera dokumenty i auto zatrzymuje i że w ogóle to niebezpieczne bo można spowodować groźny wypadek, bla bla, na co Gutek
G: Mamo, a czy moja żona o tym wszystkim wie?
A wczoraj toczył taką rozmowę ze mną i M
G: jak będę duży to będę pracował tam gdzie tata, ale nie we wtorki, wiesz?
Ja: a dlaczego nie we wtorki?
G: nie, bo wtedy będę budował dom
G: tato - zwrócił się do ojca - jak będę duży, to też sobie wybuduję dom, wiesz?
M: super, synu!
G: a pomożesz mi?
M: no pewnie!
G: mamo, a ile muszę mieć pokoi, żeby zmieścić żonę i trójkę dziecków?
Ja: no nie wiem, w zasadzie nie trzeba wiele, tyle ile my tu mamy, to by Wam wystarczyło
G: to ja wybuduję tutaj taki sam dom, ok?
M: a gdzie go wybudujesz?
G: no tutaj z boku - robi zamach palcem w kierunku ogrodu - przecież nie mogę z wami mieszkać jak będę dorosły - ufff. Ale będę do Was przychodził na herbatkę kiedy będę chciał, dobra? A Ty mamo, będziesz się opiekowała moimi dziećmi, kiedy ja i żona będziemy w pracy, ok?
Czyli ja już mam posadę załatwioną :-/
Czy ktoś chce ogórki?
Świeże, nie pryskane, smaczne!
Bo jakoś tak dużo ich wciąż....
Padłam. Ze 3x :D
OdpowiedzUsuńA kiedy poznasz swoją synową? No i te wnuki ;)
nie wiem kiedy poznam, ale póki co nie spieszy mi się :P :)
UsuńA ja myślałam ze w te Wasze łądne tereny Stokrocie wydam.... no cóż, innego męża musi se znaleźć;)
OdpowiedzUsuńGutek jest super;)
Stokrotka a skąd wiesz ze już nie ma? :))
UsuńMoże Cię zaskoczy jak Gutek Myske ;)
a masz racje:) Dzis rano Olek przyniosł i oddał jej swojego pieska! A w inne dni Mikołaj po nią wychodzi i za rączke ciągnie na sale;P
UsuńChyba powinnam zapytać;)
haha, no właśnie... może Ona juz komuś obiecana? :)
UsuńBrawo dla Gutka! Jaki zaradny z niego facet! Ta żona to ma szczęście ;)
OdpowiedzUsuńekhem.... nie wiem czy takiego cycusia mamusi "szczęściem " nazwać ;) z teściową będzie miała przerąbane hihi :)
Usuńno prosze, to Gutek ma juz wszystko zaplanowane. Bardzo dobrze :) Oby mu sie te marzenia spelnily :) A i przy okazji o Ciebie zadbal, zebys miala zajecie :)
OdpowiedzUsuńA z ogorkami tez mam problem, tyle ze nam tesciowa ciagle je wciska :)
no właśnie...oby jego plany się zrealizowały... ;)
Usuńhahaha:D Gutek ma całe życie już zaplanowane:D
OdpowiedzUsuńprzerażające :)
UsuńPadłam zer śmiechu!HaHaHa!Niesamowity jest :)
OdpowiedzUsuńSynową już znasz,zaręczyny były?
na oczy dziewczyny nie widziałam :)
UsuńCudny ten Gutek!
OdpowiedzUsuń:):*
UsuńO tym kisielku to jakby sam Maczek mówił!;) Przeważnie ma wielką ochotę ,,na coś czerwonego" i przeważnie w momencie kiedy jest najwięcej do zrobienia. Znaczy ja mam do zrobienia, bo Maczek to kisielek chce zaraz mieszać, grrr!
OdpowiedzUsuńA dlaczego Gutek będzie budował we wtorki, a nie na przykład w środy?;)
nie wiem... pewnie, żeby mieć wolne od pracy :)
UsuńNa ogórki to ja się piszę, bo u mnie w tym roku kiepskie plony, ale najchętniej w słoiczkach :)
OdpowiedzUsuńGutek wymiata :) I jakie plany na życie ma, jakie rodzinne :) 3 dzieci- ciekawe czy mu się zmieni :)
o rany, a u mnie ogórków jak mrówków... jeszcze trochę zostało, ale już wyrywam, bo suche ;)
UsuńNo proszę. Wszystko ma już zaplanowane:)Dom, dzieci, żona i babcia na etacie niani:) hihihi
OdpowiedzUsuńtia :)
UsuńMożesz sobie idealnie ułożyć synową tak jak Tobie się podoba. Wystarczy powiedzieć Gutkowi co umie jego żona, jaka jest, co lubi i takiej Gutek będzie szukał... ;)
OdpowiedzUsuńhmmm, niezły plan! :)
Usuńboskie to Twoje dziecię!!!! się uśmiałam!
OdpowiedzUsuńhaha, nie wiem czy jego żonie będzie do śmiechu ;)
UsuńJa tak jak Ty - tu kapusta w garze, tu dzieci, tu pranie etc. Jestem w tym z Tobą bardzo bliźniacza. Tylko ja oprócz odpowiedzi na różne dziwne pytania starszego mam jeszcze małego upierdliwca... Ten to dopiero jest absorbujący...
OdpowiedzUsuńTo o Gutku - rozbrajające. Uwielbiam!
Flamandzkiego zaś mogłabyś się nauczyć ;).
Ogóry u mnie już dość dawno wygasły i Naturze za to dzięki. Za to 12 wielkich dyń i jeszcze z 10 cukinii jak maczugi czeka na zagospodarowanie. Nie mam na to ni czasu ni sił, cholera, ale co tam - w najgorszym wypadku dowitaminizuje się prosiaki i warchlaki. Będą ukontentowane nad wymiar ;).
no własnie, Ty masz jeszcze Maksymalnego, który na maksa wywija :)
UsuńU mnie z ogórkami koniec na szczęście... cukinia jeszcze rodzi, dyń zaś nie sadziłam :) za to pomidorów nie nadążamy przejadać :)
lekcję flamandzkiego rozważę :)