Spoko. Luz.
TO NIE TO O CZYM MYŚLICIE.
Chciałam Wam tylko kogoś przedstawić.
Mili Państwo, oto Julian
Wiem, miało być dzisiaj o Gutku, więc sorry za obsuwę.Ale Julian nie mógł czekać. Nie wiadomo jak długo jeszcze postoi.
Zrobiliśmy go sobie wczoraj.
Znaczy najpierw mąż nie wiedzieć czemu wrócił wcześniej z pracy i zarządził "cośrobienie na śniegu bo jutro deszcz".
No to co? Sanki już były, zostaje bałwan.
Ale jak na złość, śnieg się nie chciał lepić... nic a nic.
- COOOO, JA NIE ULEPIĘ??? - rzekł M.
Bez trzech kulek i jakby w sukience, ale dalimy radę.
To jutro o Gutku, co?



No Mysko, pięknie Gutka przybieracie do posiadania brata ;-) (well, jak w sukience to może nie Julian a Julka?).
OdpowiedzUsuńPrawdziwy bałwan - marchew, garnek. A usta z czego? A guziki? U nas guziki i oczy zawsze były z węgla a gęba z buraka :).
Amishko, Julian już nie jest Julianem tylko Alvinem (Alvinką?;) - bohater z angielskiego w przedszkolu ;)
UsuńGuziki i oczy to węgiel, ale gęba jest oszukana bo już się ciemno robiło mocno i czas nas gonił i M farbą prysnął (buraka nie miałam ;) Chcieliśmy, żeby był uśmiechnięty ;)
nooo to chociaż tam u was jest z czego lepić bo u nas tylko błoto i plucha ba nawet przymrozku ni ma
OdpowiedzUsuńTwarzowy garnek na głowie ma Julian he he
Amelko, dzisiaj już nam się Julian pomału rozpada... niby jeszcze stoi, ale mu "czapkę" co chwila zwiewa ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie to bałwan ksiądz ;)
OdpowiedzUsuńFajnie macie, u nas nadal za oknem szarówa a dziś jeszcze deszcz...masiakra!!!
Może być i bałwan ksiądz - dla Gutka wsio ryba :) Dzisiaj już się tak fajnie nie prezentuje niestety :-/
UsuńSłońce nam Juliana roztapia ;)
A to u nas brat Juliana-Alvina stoi! A właściwie powoli robi przechył w prawą stronę. Jutro pewno zostanie z niego breja z marchewką na wierzchu, bo teraz leje i leje i ...
OdpowiedzUsuńooo to fajnie... może nam się uda jakieś bałwanie blogowe rodzeństwo stworzyć... nasz Julian stracił dzisiaj oczy, czapkę, guziki, uśmiech i nos :-/ Ale jeszcze stoi... wygląda jak zombie ;)
UsuńPiękny ten Wasz Julian. A ja kurcze nawet bałwana w tym roku chyba nie ulepię. Chociaż... w weekend jedziemy na wieś do babci Tygrysa. Tam na pewno jeszcze będzie śnieg. Ha! Zbudujemy partnerkę dla Juliana. Tylko, że on może się do tego czasu roztopić... ;-P
OdpowiedzUsuńJulitka, jak pisałam w komentarzu wyżej, Julian wygląda teraz jak zombie... na razie słonko w niego tak daje, że nie wiem czy weekendu dotrzyma. U nas jeszcze niby biało, ale zaczyna ziemia prześwitywać. Gnajcie do tej babci co sił w kołach :)
UsuńJa pomyślałam o zwierzaku :) pisałaś ostatnio, że Gutek chce jakiegoś mieć i myślałam, że to już :)
OdpowiedzUsuńJulian jest uroczy :)
U nas też taki stał. Jak spadł pierwszy śnieg Młody z Siostrzenicą popędzili i ulepili podobnego :) ale dawno już po nim śladu nie ma :( tak jak po śniegu, który spadł w niedziele, plucha się już robi i nici z moich jutrzejszych sanek :(
haha :) zwierzak się pojawi dopiero jak będziemy mieć ogrodzenie wokół domu, bo chcemy labradora :) mamy spory ogród, będzie miał gdzie latać, znaczy biegać ;)
UsuńU nas dzisiaj słonko - Julian mocno się zdefasonował ;)
Ja jak Lilijka, pomyślałam o psie. Imię takze dla psa fajne :))).
OdpowiedzUsuńO psie się dopiero pomyśli :)
UsuńRobiłam muffinki - super :) Poszły w mig! :)
u nas powstał jakby taki syn Juliana... a właściwie jeśli patrzyć na proporcje to taki noworodek-bałwan... składał się z dwóch śnieżek położonych jedna na drugiej... szybko stracił głowę ;-)
OdpowiedzUsuńTy a ja nawet tak nie wiedziałam, tylko gdzieś tam na innym blogu cos o rodzeństwie przeczytałam... hę hę, czyżby Mysia rodzinka planowała się powiększyć?... no tak, Wy to przynajmniej we właściwej kolejności, najpierw przeprowadzka... :-P
Bo Wy się wczuliście w sytuacje dlatego dzidziusia zrobiliście :) U nas Juliana już nie ma, w piątek panowie ulepili Eustachego ;)
UsuńPlanować planujemy się nieco rozrosnąć (jak to mysy;), ale na razie idzie koślawo ;) Kolejność tym razem musi być prawidłowa... przy Gutku się przeprowadzaliśmy (w szóstym miesiącu byłam) i to bardzo okazale bo o 150km :] Plus taki, że się w tych najcięższych pudłach tylko układa i suwa nimi po podłodze, a po schodach latają inni i dźwigają hłe, hłe :)
Ty wiesz... jak byłam w ciązy z Gutkiem to byłam pewna, że to chłopak, jakby mi lekarz powiedział, ze urodzę dziewczynkę to chyba bym mu odwinęła ;)
Pewnie Julka już nie ma...ale może zastąpić by go żywym rodzeństwem dla Gutka?
OdpowiedzUsuńAno nie ma... teraz jest Eustachy - 2 razy większy :) Się zastąpi jak się uda - nie mówimy nie :)
UsuńSkusisz się na ,,Wymianę fioletowo-zieloną" u mnie? A może skusi się jeszcze ktoś? ;)
OdpowiedzUsuńWymianę fioletowo-zieloną? Musze przeczytać... bo nie wiem o co chodzi... ale to jutro dopiero wpadnę bo zaraz uderzam w kimono, mam zaległości po weekendzie :-/
OdpowiedzUsuń