M: Mysa!!
Ja: Co?
M: Ho-no-tu
Ja: no co?
M: Widzisz to?
Ja: Co?
M: Ten włos jest siwy, czy mi się zdaje?
Ja: hihihi-hehehehe-buehehehe-hahahaha
….Tak nawiasem mówiąc znalazłam jeszcze trzy inne
M: mysa, to wszystko przez Ciebie…
*
Wczoraj schodzę z Gutkiem po schodach i liczę:
Jeden, dwa, trzy…. po czym się zamyśliłam i milknę. Słyszę za to
G: tely, pięś, sieś, osiem, dziesięś
*
Jak urozmaicić sobie poranek?
W tym celu należy poczynić przygotowania w poprzedzający go (znaczy ten poranek) wieczór.
Otóż
- Zjadacie Ritter Sport jogurtową (lub inną czekoladę)
- W celu złagodzenia słodyczy w jamie wygrzebujecie ze słoika resztę oliwek. Zjadacie.
- Ponieważ jest ich (tych oliwek) mało i ciągle przeważa słodycz w paszczy wciskacie w siebie pół laski kiełbasy swojskiej
- Popijacie wszystko piwniczanką, koniecznie gazowaną
- Na koniec dokonujecie konsumpcji średnio dojrzałego banana
Voila!
*
Do wykonania poniższego eksperymentu potrzebna jest: babcia (obca), mama, dziecko i liście.
Bierzemy
dziecko i wychodzimy z nim na dwór. Na dworze trawnik jest usłany
opadłymi z drzew liśćmi i tworzy piękny, kolorowy dywan. Dziecko
pierwsze co robi to wskakuje w te liście, co sprawia mu niebywałą
frajdę. Mama stoi i się przygląda nie kryjąc zazdrości. Chodnikiem
zbliża się starsza, nadęta pani i rzecze „chłopczyku, będziesz miał buciki i spodenki brudne…. Pani tak spokojnie stoi i się przygląda”
– dodaje z pogardą w głosie. Na te słowa mama, wyraźnie ucieszona
dołącza do dziecka. Pani odchodzi ciskając w liściasty duecik piorunami.
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz