5 lis 2010

Z ONETU: Z ŻYCIA MYSY

M: Mysa!!
Ja: Co?
M: Ho-no-tu
Ja: no co?
M: Widzisz to?
Ja: Co?
M: Ten włos jest siwy, czy mi się zdaje?
Ja: hihihi-hehehehe-buehehehe-hahahaha
….Tak nawiasem mówiąc znalazłam jeszcze trzy inne
M: mysa, to wszystko przez Ciebie…
 *
Wczoraj schodzę z Gutkiem po schodach i liczę:
Jeden, dwa, trzy…. po czym się zamyśliłam i milknę. Słyszę za to
G: tely, pięś, sieś, osiem, dziesięś
 *
Jak urozmaicić sobie poranek?
W tym celu należy poczynić przygotowania w poprzedzający go (znaczy ten poranek) wieczór.
Otóż
  • Zjadacie Ritter Sport jogurtową (lub inną czekoladę)
  • W celu złagodzenia słodyczy w jamie wygrzebujecie ze słoika resztę oliwek. Zjadacie.
  • Ponieważ jest ich (tych oliwek) mało i ciągle przeważa słodycz w paszczy wciskacie w siebie pół laski kiełbasy swojskiej
  • Popijacie wszystko piwniczanką, koniecznie gazowaną
  • Na koniec dokonujecie konsumpcji średnio dojrzałego banana
Voila!
 *
Do wykonania poniższego eksperymentu potrzebna jest: babcia (obca), mama, dziecko i liście.
Bierzemy dziecko i wychodzimy z nim na dwór. Na dworze trawnik jest usłany opadłymi z drzew liśćmi i tworzy piękny, kolorowy dywan. Dziecko pierwsze co robi to wskakuje w te liście, co sprawia mu niebywałą frajdę. Mama stoi i się przygląda nie kryjąc zazdrości. Chodnikiem zbliża się starsza, nadęta pani i rzecze „chłopczyku, będziesz miał buciki i spodenki brudne…. Pani tak spokojnie stoi i się przygląda” – dodaje z pogardą w głosie. Na te słowa mama, wyraźnie ucieszona dołącza do dziecka. Pani odchodzi ciskając w liściasty duecik piorunami.
:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...