14 paź 2010

Z ONETU: O GUTKU DZISIAJ

Gutek to jest taki nasz mały klucznik. Gdy zbieram się z nim do wyjścia to wręczam dziecku klucze do mieszkania/auta i robię jeszcze mały check po mieszkaniu czy wszystko wyłączone… on stoi wtedy spokojnie, bo wie, że zaraz wyjdziemy. Jednakże kilka dni temu niejaki Picasso się w dziecku objawił i kiedy ja czyniłam rekonesans on spokojnie tworzył (wydrapywał) dzieło na ścianie. Staję koło dziecka i pytam:
Ja: co to jest?
G: dziadziusia!
Ja: dziadziusia narysowałeś?
G: niee…. kalola– czyli samolot… to później wytłumaczę
Ja: samolot?
G: taaaak, pisie kalola! Dziadziusia!
Ja: dla dziadziusia?
G: taaak!
Ciekawe czy dziadziuś doceni?
Rysowanie po ścianach już przerabialiśmy, nie myślcie sobie, ale kredki łatwo się zmywa. Gorzej jak mamy do czynienia ze wzorkiem skrobanym ;)
Gutek bardzo lubi książeczki z serii „mały chłopiec”, które to rymowankami opowiadają o różnych „męskich” zawodach, a zatytułowane są np. Samolot Karola, Śmieciarka Jarka, Karetka Mietka, Auto Artura, Motor Marka etc…. sporo tych książeczek jest (nie wiem jak to się ma do poprawności politycznej, bo jeszcze jest seria„mała dziewczynka”;) Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Gutkowi coś się poprzestawiało i zamiast samolot zwać samolotem to mówi na niego Kalol, na śmieciarkę mówi Jalek (od Jarka), a na autobus Maniuś (od Mariusza;)
Jedynie na koparkę mówi kopala, i jeszcze jeden pojazd potrafi niemal poprawnie nazwać ;)
Na spacerze Gutek wykrzykuje:
G: tato!
Ja: tato?? Gdzie tato?
G: niiii. Ni ma tati –wyraźnie rozzłoszczony
Po chwili znowu
G: tato!
Ja: tato??? – pytam nieco mniej pewnie
G: tato tatka!
Ja: Aaa! Traktor Tadka! – traktor stał nieopodal ;)
Poza tym straszna z niego pleciuga. Ani ja, ani M do gaduł nie należymy…. zakładamy wszyscy zgodnie, że wdał się w moją siostrę ;) Cały czas trajkoce jak katarynka. Mówi od dawna.. właściwie wydaje mi się, że mówi od zawsze, ale to chyba ze względu na częstotliwość z jaką to robi. W każdym razie zaczął już nawet odmieniać niektóre wyrazy, a w tej chwili składa pierwsze zdania (pani śpi, dziadziuś goli bloda, tatuś idzi placi, kosi tlawe pan, tatuś pije kawe), to ponoć dość wcześnie jak na chłopaka, ale nie wiem, czy mówienie akurat płcią jest uwarunkowane. Z resztą nie w tym sęk.  Problem tkwi w czymś innym - powiedzcie mi jak to jest…. mój syn, który spędza ze mną większość czasu, którego wykarmiłam własną piersią, którego codziennie żywię, bawię i tulę potrafi powiedzieć: tutuś, dziadziuś, babcia– wszystko ładnie i wyraźnie, a na mnie woła maciusiu, zamiast mamusiu, lub maniuniu miast mamuniu. Co to za sprawiedliwość?
Hę?
Oczywiście bardzo świadomie używa każdego z tych słów. Normalnie woła do mnie: mamo! A jak coś chce, lub gdy coś zbroi to od razu zostaję maniunią ;)

Poza tym, to nie myślałam, że doczekam kiedyś momentu, w którym moje dziecko publicznie, pośrodku sklepu zrobi nam awanturę, będzie się wił po podłodze i wrzeszczał wniebogłosy. Myślałam naiwnie, że nas to ominie, że będzie inaczej. Niestety, wczoraj mieliśmy debiut. Po wszystkim, gdy usiedliśmy w aucie i nastał błogi spokój M patrzy na mnie i pyta:
M: co jest?
Ja: załamałam się…
M: no coś ty… popatrz jaki grzeczny teraz siedzi. Tylko ta ręka mu coś za nerwowo lata….
Yhm….bo to taki aniołek – lizusek, tylko czasem skry mu z oczu tryskają i różki rosną diabeł 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...