7 paź 2010

Z ONETU: BAJKA

Dzisiaj drogie dzieci opowiem Wam bajkę. W dodatku bajkę opartą na faktach. A.u.t.e.n.t.y.c.z.n.y.c.h! (Kocham pleonazmy :-).
Nim jednak przejdę do rzeczy….
  • Wiecie jaki był 7 października 2006? Pewnie nie pamiętacie więc Wam przypomnę. Był bardzo, bardzo słoneczny….  cieplejszy o jakieś 20 stopni… nikomu nawet przez myśl nie przeszło, żeby brać jakiś sweter czy płaszcz. Tak wspominam, bo my dzisiaj z Gutkiem na spacerku w strojach zimowych występowaliśmy.
  • Gutkiem zajmie się moja siostra, a my… ekhm, ekhm ;) Trochę jak przed pierwszą randką się czuję i oczywiście nie mam się w co ubrać ;)

Dobra...bo zbaczam z tematu….
Bajka miała być!

Dawno, dawno temu…. za górami za lasami, żyła sobie pewna królewna. Za nic ona miała awanse pięknych (acz nielicznych) królewiczów i z pogardą patrzyła na leżących u jej stóp (nielicznych) młodzieńców. Rodzice królewny byli zmartwieni tym faktem, gdyż nauki kończyła pobierać i groziło jej staropanieństwo. Ona jednak uważała, że to wszystko mrzonki i czasu ma mnóstwo na znalezienie odpowiedniego kandydata do jej ręki.
Pewnego dnia na dworze zaczęły krążyć opowieści o jednym takim królewiczu, przystojnym, szarmanckim i mającym to coś w sobie, ale za to porywającym niewieście serca, łamiąc je później bez zbędnych skrupułów, poprzysięgła sobie w duchu, że mężczyzna ten serca jej nigdy nie zaskarbi.
Za jakiś jednak czas, znajoma księżniczka wystosowała zaproszenie do królewny, że jakoby w jej królestwie zwanym skądinąd Domem Studenckim Kapitol organizuje niewielki bal z plackami ziemniaczanymi i cytrynówką w roli głównej. Podczas tego balu właśnie królewna i królewicz po raz pierwszy mogli sobie spojrzeć głęboko w oczy. Nazajutrz królewna wracała do swego pałacu z uczuciem kaca i ulgi zarazem, gdyż królewicz nie zdążył jej w głowie zawrócić.
Ich losy jednak tak się toczyły, że królewna i królewicz spotykali się coraz częściej, a raz poszli nawet na schadzkę, która okazała się kompletnym niefartem. Trudno było szukać przyczyn takich niepowodzeń. On miał ją za dziwaczkę, ona zaś myślała o nim jak o  butnym podrywaczu. Coś jednak nie pozwalało przerwać im tej znajomości…
Mijały miesiące a ich znajomość pomału przeradzała się w przyjaźń. Już bez oporów udawali się co i rusz do okolicznych oberży, wypijając przy tym całe stągwie złocistego płynu. Setnie bawili się racząc się coraz to nowszymi komplementami i obdarzając się coraz większym zaufaniem.
Jednakże mędrcy tego świata od dawien dawna głosili, iż przyjaźń między kobietą a mężczyzną zawsze zaczyna albo kończy się miłością.
Ani królewna ani królewicz nie byli w stanie stwierdzić, kiedy serca swe podbili na dobre. Trzy lata później w królestwie odbył się ślub, na który zjechali się najbliżsi ich przyjaciele z rodziną na czele, a młodzi poprzysięgli sobie dozgonne uczucie.
A zali,
Obchodzimy dzisiaj 4 rocznicę ślubu  kocham
... wiem, byłoby ciekawiej, gdybym napisała 44, ale wiecie, wszystko przed nami ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...