15 maj 2010

Z ONETU: MÓJ PIERWSZY RAZ

To był pewien majowy dzień. Rozpoczął się bardzo niewinnie. Nic nie wskazywało na to, że popołudnie będzie naprawdę ekscytujące i przyniesie tak wiele wrażeń! Ten pierwszy raz był krótki lecz bardzo treściwy. Powoli w napięciu wywoływał gęsią skórkę na całym moim ciele. Dreszczyk emocji wzmagał tylko podniecenie i wszelkie zmysły wyostrzał. Niebo co chwila przeszywał błysk, a grzmot w uszach rozbrzmiewał nieprzerwanie. Dosłownie! Bo ja o burzy! Wczoraj była pierwsza w tym roku (tu u mnie).

To teraz łapka do góry, kto pomyślał że ja tutaj ten tego?
Zboczuchy jedne ;)

Dobra. Spadam. Wszak goście.
Aha!
Moje nogi od kolan w górę są w oszałamiającym wymiarze pokryte siniakami. Dlaczego tylko uda? Przecież trafiam  się również w łydki, ręce, brzuch….ale nie! Siniaki robią mi się tylko na udach. Jest ich tyle, że wyglądem i kolorystyką przypominają plasterek dobrego salcesonu. A ja nie lubię salcesonu, sam wygląd jego mi nie smakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...