17 lut 2010

Z ONETU: NIGHTMARES

Maaatko, jakie ja mam ostatnio snyyyy i to w dodatku dość monotematyczne. 
W ciągu jednego tygodnia wyśniłam sobie dwie ciąże (SOBIE!!!). 
Wczoraj to w ogóle swoje dziecko zgubiłam w pociągu, a potem je znalazłam na Dworcu Głównym w Krakowie całe poobijane. Tylko, że ten dworzec wyglądał zupełnie inaczej niż w rzeczywistości….. było strasznie dużo schodów wszędzie, a ja biegałam (bez zadyszki!!!) po tych schodach, a potem jak chciałam z dzieckiem wrócić do domu to pani w kasie kazała mi cały plik dokumentów wypełnić, żeby bilet kupić. Normalnie jak się obudziłam to beczałam jak bóbr. 
A dzisiaj przez pół nocy rodziłam,a potem szłam na wojnę. Z tym porodem to było strasznie dziwne, bo mój ginekolog latał bez koszuli i mu brzuch taki śmieszny zwisał po kolana. I przyleciał do mnie z tym brzuchem i powiedział mi, żebym poszła rodzić w SZWECJI!. 
Tak! 
W Szwecji! 
Pieszo!! 
Szwecja na szczęście była dość blisko, bo w sąsiednim skrzydle szpitala, więc jakby to nie był taki problem. I jak szłam do tej Szwecji to okazało się, że muszę szybko zmienić plany bo ojczyzna wzywa i kamasze przywdziałam, strzelbę w dłoń wzięłam i poszłam się bić. Obudziłam się wyczerpana!
Czy nie mogłaby mi się przyśnić piękna pogoda? wiosna albo lato? Łąka? Maki i chabry? Kocyk, na kocyku ja z książką, w oddali M z dzieckiem w piłę rżnie, a w tle Vivaldi? Nie mogłaby? 
Czy ja muszę ciągle w nocy walczyć przeciw całemu światu? 
Czy z moją psychiką wszystko ok? I co na to Freud?
Chyba muszę się leczyć.... Dżiii....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...