5 lip 2012

SIEDZEM I MYŚLEM

Siedzem, 
jem czereśnie,
plujem pestkami,
pijem jasne zimne
i czekam aż wybuchnem.
Ale nim eksplodujem to muszem zrobić plan.
Ha!
M: to moja mała myska siadła sobie w końcu na tyłku?
Siadłam bo planujem, tak?
Albowiem w szale twórczym zgłosiłam się na ochotnika zrobić projekt kuchni rodzicom, gdyż remont im się szykuje.
Się wkopałam, nie ma co.
Bo ni cholery nie mam czasu. Serio.
Za tydzień moi rodzice się do nas wprowadzają i zaczynają u siebie gigantyczną rewoltę, kuchnię, łazienkę, instalacje, podłogi, ściany... wsio... więc coby mieć jak w kimono uderzyć wprowadzają się do nas. Ponoć na miesiąc. Ale oboje z M obstawiamy, że się przedłuży ;)
Hurej! ;)
Także uwijamy się jak w ukropie. 
M ma urlop od wczoraj. A dzisiaj już usłyszałam, że nie może się doczekać aż wróci do pracy odpocząć... i co jego koledzy powiedzą jak po wolnym przyjdzie z sińcami na rękach, nogach i pod oczami z niewyspania. 
Bo robimy te sypialnie. 
Gutka już odwalona najgorsza część, czyli ściany. 
Jutro zaczynamy naszą. Cholera wzięła taki wielki pokój. 

A ja od jakiś trzech tygodni przeżywam wzlot myśli twórczej. 
To znaczy wyżywam się głównie artystycznie i hobbystycznie.
Na przykład wczoraj zaplanowałam porządki w spiżarce, bo już mi się nic nie mieściło i jak tam weszłam to w głowie zrobiło mi się takie ping i zawołałam
Ja: dziuuuubeeeek, mamy może jakąś białą, akrylową w nadmiarze??? - zakrzyknęłam do męża
M: litra mam! w kotłowni jest! - odkrzyknął mój luby
Ja: Juuuhuuu! - się ucieszyłam
I machnęłam wszystkie półki szarobure - starosegmentowe na biało. 
Trzy razy. 
I teraz mam tak czysto i jasno i tak mi miło... i chodzę co chwila i se patrzę i se podziwiam, tak?

Ale dobra... więcej opiszę w norze. Ale to może nie dzisiaj już... bo ten projekt kuchni na mnie czeka...

Dajcie mi tydzień jeszcze i wrócę do blogowego świata. Chyba.

20 komentarzy:

  1. Jak uporasz się z rodzicami i remontem to zapraszam do mnie :P nie będę się do Ciebie wprowadzać :D wręcz przeciwnie ! zostane u siebie i będę Ci pomagać ...
    Umowa stoi ? :P
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stoi! :) Jak się rozpędzę, to kto wie, czy gdzieś do Ciebie z robotą nie uderzę :)

      Usuń
  2. A już miałam pytać, co to za cisza i czy przypadkiem z robotą nie przesadzasz? :)

    Remonty, wykończenia, projektowanie - jak ja to lubię :)
    Pomogłabym chętnie, gdyby tylko troszku bliżej było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Się wie! pamiętam jak pisałaś, że właśnie ściankę burzysz... :)
      Jakby ci się jednak nudziło to zapraszam... jeszcze trochę roboty zostało :)

      Usuń
  3. zazdroszczę i życzę powodzenia!;0)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! Ale nie ma czego zazdrościć... kupa roboty, a tu grzeje jak diabli :)

      Usuń
  4. Ja myslałam,że upały Cię tak rozleniwiły albo nad jaką wode wygoniły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upały mnie osłabiają jedynie :)
      Nad wodą lubię być... ale w cieniu. Nie umiem leżeć plackiem i opalać się :)

      Usuń
  5. Kochana, ale Cię wzięło, no! Jestem pod wrażeniem! Najpierw stolarz, teraz malarz i jeszcze projektant! No no no!!! :-)))))
    Ależ ja to lubię, jak Lilijka, i już nie pierwszy raz wspominamy. Też bym sobie chętnie malowała i urządzała sypialnię. Wiem, że wszędzie syf i bałagan, ale potem jak będzie pięknie. A pokażesz nam potem co nieco? ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajne są takie czynności, nie?
      Ja uwielbiam tak cudować :)
      Może i pokażę kawałek.... ale nie na tym blogu :)

      Usuń
  6. Jak ja uwielbiam te Twoje lekkie posty pełne pogody.
    ...i co myska pękła? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pękam tak łatwo :)
      dzięki za komplementa :)
      ściskam

      Usuń
  7. Że tak powiem, nie zazdraszczam, bo my zabieramy się od października za ,,rewolty". Niby fajnie, ale remont... wolę plany, zakupy i... efekt końcowy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba! ja też wolę efekt końcowy - to taka nasza kobieca natura, żeby już efekt zobaczyć :) a plany lubię jak są realizowane, najlepiej zgodnie z moimi oczekiwaniami... bo jak coś nie idzie po mojej myśli... to kiepściunio... :)

      Usuń
  8. :D taki pomysłowy Myso-Dobromir - ping! juhuhuu!! :))) i śliczne białe półeczki gotowe :)) ale remontowanie WCIĄGA... :D właśnie połknęłam bakcyla dobrze, że mam takie małe mieszkanie :)) ale weź sobie nie żartuj z tym "może wrócę na bloga" bo my się tu zatęsknimy - od czasu do czasu wyżywaj się też proszę literacko!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto, jak żem ugrzęzła to sił nie miałam włączać kompa. Na telefonie odbierałam pocztę i tyle. Bo ja serio brałam czynny udział we wszystkich pracach i czasem byłam tak usmolona, że żal się było zbliżać do czegokolwiek :)
      Ale wciąga jak odkurzacz :)

      Usuń
  9. No, tydzień już minął a tu ni koniuszka myskowego ogona hm...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...